Ciasto z jagodami i Indianin w wytartych portkach

    – Meeeeeeeeeery Christmas ! – powiedział do mnie pluszowy renifer. Chyba urwał się z choinki – pomyślałam. Naciśnięty zupełnie przypadkowo, wciąż upierał się przy swoich życzeniach. A tu przecież za oknem upał – przeciąg miota się po kątach. Ułożyłam go z powrotem w wygodnym pudełeczku z pluszakami. (W sumie już niedługo trzeba będzie…

Czytaj dalej

Słoneczna bułka maślana i głuchy telefon…

Nasz telefon od czasu do czasu miewa słabsze dni i działa tylko w jedną stronę. Ja nie słyszę mojego „rozmówcy” za to mnie słychać bardzo dobrze. W takie dni bawimy się z mamą w głuchy telefon. Rodzice spragnieni wieści od nas wysyłają SMSa z prośbą o przekazanie najnowszych wiadomości. Kiedy więc podnoszę słuchawkę zaczynam swój…

Czytaj dalej

Tarta z pomidorami

      Po weekendzie wypełnionym szkolnymi aktywnościami dzieci zamarzyłam o tym, by usiąść przed komputerem i odpocząć. Wreszcie się udało, wykraść trochę czasu, nim dzień zaśnie snem twardym i zasłużonym, a ja razem z nim. Wracam jednak myślami do chwil ledwie minionych…   Przesiewam mąkę przez gęste sito. Czas także. Jak poszukiwacz złota szukam…

Czytaj dalej

Ciasto orzechowo-jabłkowe

Wyszłam dziś z wiosną na spacer. Właściwie to ona mnie wyciągnęła. Dobrych kilka kroków przede mną zostawiała mi ślady, którymi podążałam wiedziona zachłannym zachwytem. Na drzewach magnolii, forsycjach i w uśmiechach bratków, w ogłuszającym śpiewie ptaków. Rzadko mam okazję do takich spacerów, a przecież zanim ona dotrze do celu swej podróży, ja mogę zgubić jej…

Czytaj dalej

Sernik różany

Lektura jednego z moich ulubionych blogów (Bea, dziękuję) przypomniała mi o jednym z aromatów, który lubię w sposób szczególny . Ten sernik powstał z mojej słabości do róży. Jest lekki, puszysty, rośnie w oczach i z gracją opada. Nic to jednak. Aromat róży nadaje ciastu finezji, jest bardzo delikatny, wyczuwalny – ale nie narzucający się….

Czytaj dalej

Antidotum na niepogodę

Wycofuję się powoli. Skrywam w bezpiecznym schronieniu wspomnień, dekorowanym nostalgią. Kiedy myślę o Zielonym Wzgórzu, naszym pierwszym, własnym, wspólnym miejscu na ziemi, pamiętam przede wszystkim słońce zerkające zza wzgórza do naszych okien. Rano budziło naszą córeczkę, chwilę później upewniało się, że i my wstajemy, by się nią zająć, rozsiadało się w salonie, aby w końcu…

Czytaj dalej

Chciałaby dusza do raju…

Zdarzyło się wiele lat temu, że pewna oczywistość obezwładniła mnie bardzo skutecznie i na długo. Pozbawiła zdolności działania swobodnego. Chciałam, to oczywiste, ale trzeba jeszcze było pokonać rodzące się wątpliwości, że może to jednak nie dla mnie. Nie umiałam. Wolałam poczekać. Czekałam rzeczywiście długo – kilka dobrych lat, po drodze zapisując na koncie kilka wpadek,…

Czytaj dalej