Pistachio rolls
Mam do pistacji sentyment absolutny. Dziedzictwo to jeszcze czasów studenckich i potem każdych kolejnych rodzinnych wakacji. Bez pistacji nie mógł się udać żaden wspólny wyjazd. Zaopatrywaliśmy się w kilogramowe opakowania solonych i prażonych, które następnie z łupin obieraliśmy i zajadaliśmy. I to było lepsze niż wszystkie chipsy świata (zdecydowanie „zdrowsze”, choć uporczywie kaloryczne). Dzisiaj mam…
