Wegańskie ciastka owsiane.

Chodziły za mną od kilku dni ciastka. No naprawdę. Próbowałam zacierać ślady, udawać, że nie ma mnie w domu. No i nie udało mi się zgubić tego ogona, który w istocie był niczym innym jak moim łakomstwem. Sami widzicie, no nie nadaję się ani na szpiega, ani na bohatera. Za to łakomczuch ze mnie pierwszorzędny…

Czytaj dalej

Sałatka na przednówku.

Skazano, bo był winny… Bezsenności człowieczej. Głowa księżyca zawisła na szafocie nieba. Może wreszcie przyjdzie głębszy, spokojniejszy sen…? Uwielbiam wprawdzie patrzeć na rozlane mlekiem światło na parterze domu. Ma w sobie ta jasność coś tak absolutnie lunatycznego i hipnotyzującego… ale to dobrze, że minęła właśnie ostatnia pełnia tej zimy. A z nią przeminie i zima.

Czytaj dalej

Prosta tarta z jabłkami.

No i zaczęło się… Idzie w tany natura na wiosnę… Na poniewierkę w pawlaczach skazuje szaliki, pojedynczość zagubionych w gwarze zimy rękawiczek, które już się nie odnajdą czy czapek do koloru, modnych przez jeden sezon, a potem już tylko praktycznych. Ciszę lasów zagłuszają świergoty i trele. Na każdym drzewie ptasi Tinder. Marcowe gody zakłócają nocną ciszę…

Czytaj dalej

Faszerowane bataty.

Raczej nie wierzę w cuda. A już szczególnie w te z gatunku – dietetycznych. I mówię to ja, weteranka wielu przeróżnych diet i jednoczesna ofiara licznych efektów jojo. Przypadek? Nie sądzę 🙂 Z wiekiem pojęłam w końcu, że najlepszą „dietą” jest sport. Daje też znacznie więcej korzyści. Mogę jeść mniej więcej tak jak lubię, bez…

Czytaj dalej

Krewetki z cytrynowym risotto.

Ktoś z góry wygadał się meteorologom, że we wtorek rzucą słońce. Będzie go tak dużo, że nie trzeba zapisywać się do kolejki. Ba! Nie będą one w ogóle potrzebne! Wystarczy dla wszystkich. Tyle słońca w całym mieście, że aż w głowie się kręci. I rzeczywiście. Zaopatrzeni w ciepłe stroje ruszyliśmy na rowery do lasu. O…

Czytaj dalej

Kulki mocy z dynią.

Ja wiem, że to moje milczenie tutaj mocno się przedłuża. I z każdym dniem coraz trudniej się zebrać. Powodów jest kilka,  w tym chyba jeden – najważniejszy. Smutek i przygnębienie z powodu odejścia małego futrzastego domownika. Takie sytuacje są w dwojnasób trudne właśnie dla rodziców. Zżywamy się ze zwierzakiem i obserwujemy wieź rosnącą między dzieckiem…

Czytaj dalej

Jesienny keks z dynią.

Jeśli nie zawsze możesz liczyć na entuzjazm domowników, (którzy ponad wszystko preferują brownies), wystarczy poczęstować nim kogoś spoza rodzinnego kręgu. Kiedy ostatnio wpadła sąsiadka Ela i podałam jej kawałek keksa – poprosiła o przepis z myślą o upieczeniu ciacha w weekend. Słowa niniejszym dotrzymuję. I bardzo się cieszę, że jest ktoś w moim otoczeniu, kto…

Czytaj dalej

Pudding jaglany z dynią i pomarańczą.

Lubię puddingi wszelkiej maści. Byle były kremowe, gęste w sam raz, aksamitne. Dają ten efekt „otulenia”, zadbania o siebie (swoje wewnętrzne dziecko?) w chwili, gdy po nie sięgam. Jesienne słoty, smuteczki, spadki mocy? Pudding. U mnie najczęściej – jaglany, skoro już o siebie dbać, to sposób kompletny. Wieczorem, dzień wcześnie namaczam kaszę jaglaną.

Czytaj dalej

Moja ulubiona sałatka z dynią.

W powietrzu nagle, dziś wieczorem (wnosząc po przejmującej ciemności ledwie draśniętej sierpem księżyca) zapachniało ciepłem wiosny. Gdyby zamknąć oczy i dać się temu ciepłu ponieść – można pomyśleć, że to nadchodzi wiosna. Taka to podstępna, jesienna złuda. Choć może to nie fair tak tę jesień oczerniać – wszak ona dobra z natury, tylko to nasze…

Czytaj dalej