Jak każdego roku mniej więcej o tej właśnie porze zasiadam przed komputerem z lekką pustką w głowie. Może inni tę umiejętność posiadają, mi jest dość trudno napisać kilka/kilkanaście tekstów do bloga na raz, z wyprzedzeniem.
Wszystko dokładnie rozplanowane, sesje przygotowane, zdjęcia obrobione, dwie publikacje w tygodniu, tylko skąd wytrzasnąć polot do tych wszystkich tekstów???
Wspomnieniami kieszenie wypchane, w kapturze myśli poczochrane, w nogawkach spodni piasek znad morza, marzenia pod wstążką słonecznego kapelusza schowane, to może ten polot – z rękawa wytrząsnąć?
Wyjeżdżasz w sierpniu, czy pod koniec miesiąca będzie słońce? Może będzie lało? I co wtedy? Przydałby się i optymizm ukryty między wersami, albo może raczej – chłód rzeczowej konstrukcji zdań? Kto wie? A co z początkiem września? Pisać DZIŚ? o powrocie do szkoły? No, naprawdę…!
Jeśli więc, Drogi Czytelniku, poczujesz dziwną niespójność, sztampa uwierać Ci będzie jak piasek w sandałach, z góry proszę o wybaczenie! Rękawy za krótkie miałam, jak to latem bywa, polotu więc tyle, co kot napłakał (oby nie uciekł, kiedy nas nie będzie…)
Przedstawioną poniżej zupę najlepiej jest podać z serem feta, uprażonym
sezamem i świeżym oregano. Polecam!
Zupa krem z kopru włoskiego i pomidorów
Składniki:
2 bulwy kopru (700 g – waga przed obraniem)
4 pomidory
1 cebula
1 żółta papryka
1 łyżka oregano
sól, pieprz
1 łyżeczka soku z cytryny
szczypta Colombo (można pominąć)
oliwa z oliwek
ok. 200 ml bulionu warzywnego lub wody
Przygotowanie:
1. Cebulę siekamy, szklimy na oliwie w garnku z grubym dnem.
2. Koper i paprykę kroimy w dużą kostkę, dodajemy do cebuli, podlewamy odrobiną wody, odajemy oregano, mieszamy, przykrywamy i dusimy ok. 10 minut.
3. Pomidory sparzamy, pozbawiamy skórki. Kroimy w dużą kostkę, dodajemy do kopru.
4. Warzywa dusimy jeszcze przez chwilę, aż pomidory się rozpadną. Miksujemy, podlewamy bulionem lub wodą, doprawiamy.
Smacznego!
I tak lubię czytać co napiszesz;-) Ostatnio będąc w sklepie wzrok mój powędrował do kosza z koprem…ale nic nie wymyśliłam i poszłam dalej. Zupa zachęca jednak:-)
Będąc poza zasięgiem, ominął mnie ten przepis. Zdjęcia piękne i zupa krem do ugotowania we własnej kuchni. Pozdrawiam, Jowita
Uwielbiam koper włoski! Przepis zapisuję, zrobię taką jeszcze przed wyjazdem 🙂
Też mam często ten problem; z drugiej strony, czasem wena przychodzi ot tak, i mogę jednego dnia napisać posty na cały miesiąc. A że nie o pogodzie, to już inna sprawa… 😉
PS Dzisiaj jadłam gofry od prawdziwego Belga z Brukseli. Był obłędne! 🙂