Crêpes i galettes w kilku odmianach, z różnych zakątków Francji.

O Chandeleur, przypadającym każdego roku 2 lutego, pisałam Wam już kiedyś tutaj i tutaj. Jesteśmy wielkimi wielbicielami wszelkich placków, placuszków i naleśników, dlatego tak bardzo to święto nas cieszy. W miarę upływu dnia i w ciągu najbliższych jeszcze 2, które pozostały nam do Chandeleur publikować będę różne ciekawe i sprawdzone przepisy. Polecam gorąco. Jeszcze dziś…

Czytaj dalej

Makowczyki czyli ciasteczka zamiast makowca.

Ilekroć tworzę jakikolwiek świąteczny przepis, by następnie zaproponować go na blogu, jestem pełna wątpliwości. Mam świadomość, że w takich chwilach polegamy przede wszystkim na swoich własnych, dawno sprawdzonych w rodzinie przepisach. Po co więc się trudzić? Skoro prawdopodobnie potem i tak, jak co roku, przygotowujemy te same dania? Zresztą także i od tego są święta. Od…

Czytaj dalej

Kora orzechowa. Wyborne świąteczne ciasto.

Nie lubię ciast z kremem. Nie przepadam za tradycyjnymi tortami. Wyjątek stanowi metrowiec, który lubią nawet nasze dzieci. Jeżeli jednak ktoś mówi mi, że warto, nie omieszkam spróbować. I najczęściej, nie żałuję. Kora orzechowa to ciasto, którego nie przygotowuje się na co dzień, przynajmniej w moim odczuciu, pasuje do okazji świątecznych, rodzinnych spotkań w większym…

Czytaj dalej

Mężczyzna piecze drożdżowe ciasto.

Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, abym musiała pożyczyć swój kuchenny fartuch facetowi. Przyznać jednak trzeba, że sytuacja to była nadzwyczajna. I że znam osobiście tylko jednego mężczyznę, który piecze drożdżowe ciasta. Może to robić z zamkniętymi oczami. A ja mogę go nazywać moim przyjacielem. Wróćmy jednak do początku naszej historii. Szczecin, 2000 rok. Wtedy spotkaliśmy…

Czytaj dalej

Jabłecznik z żubrówką.

Lubię spokój jesieni. Ten przynależny jej zgodnie z porządkiem natury. Kiedy ramiona jabłoni uginają się od owoców a szelest skradającego się po polach zmierzchu przywiewa do domu zapach suchych liści i zebranych dawno zbóż. Biorę do ręki jabłko. Długo waham się zanim zatopię w nim zęby. Nigdy zachłannie. Zawsze powoli, w zachwycie. Z podziwem. Dla…

Czytaj dalej

Tagliatelle z sosem kurkowym na ciemnym piwie.

Obdarzona koszykiem kurek zastanawiałam się co z nimi począć. Tyle możliwości, każdą chciałabym wypróbować, a ilość niewystarczająca. Powstał więc ten rodzaj sosu, który po dłuższej redukcji nadaje się również na pizzę lub po dodaniu jajek – na tartę. Zazwyczaj używam do niego białego wina (wszystkim, którzy preferują sosy gładkie, aksamitne i kremowe a delikatne niezmiernie w…

Czytaj dalej

Jagodzianki. Na krucho. Bez drożdży.

Czy jagodzianki muszą być drożdżowe? Bardzo, chwilami nawet najbardziej, lubię te kruche, z delikatną, cieniutką warstwą ciasta i obfitym jagodowym nadzieniem. Ciasto zagniatamy szybko, idealnie współpracuje. Potem już tylko trzeba czymś zająć myśli i ręce przez 2 godziny, by dokładnie się schłodziło. Dla mnie największym wyzwaniem jest zawsze dokładne ich posklejanie. Teoretycznie to porcja dla 2 osób….

Czytaj dalej

Naleśniki kawowe.

Rytuał to czy przyzwyczajenie ? Coś więcej może? W domu pijemy kawę rzadko. Tylko w wekkendy lub wolne dni. Tylko wtedy, gdy jesteśmy razem. Nie dlatego, że to jakaś zasada. Spontanicznie, bezrefleksyjnie niemal. I tak naturalnie, że trzeba było wiele czasu, nim sobie to uświadomiłam. Jeszcze wcześniej zauważyłam to u naszych rodziców. Zawsze czekają na siebie,…

Czytaj dalej

Dobrego tygodnia! Drożdżowe gniazdka z rabarbarem.

Każdego poranka ptasia radiostacja dekonspiruje się w naszym żywopłocie. Senne powietrze świtu unosi jej meldunki w ramiona otwartych okien. – Wstawać porrrra. Odbiór. – Nie ma mowy. Bez odbioru. Wstać w poniedziałkowy poranek jest chyba najtrudniej. Brak motywacji, po nocy zbyt krótkiej, weekendzie, co minął jak krótki atak dziecięcej czkawki i rozpiską pełną spraw do…

Czytaj dalej