Badridżani

Pamiętam, jak jeszcze kilka, kilkanańscie late temu, kiedy codzienne obowiązki stawały się jakość szczególnie uciążliwe, pocieszałam się myślą, że to kiedyś przecież minie. I nie będę musiała wstawać tak wczęsnie rano dzień w dzień, szykować tych wszystkich śniadaniówek i pudełek, wstawiać gór prania co weekend i tak dalej, i tak dalej. Kiedy w końcu te przeczucia nabrały realnych kształtów, okazało się, że braku niektórych obowiązków zupełnie mi nie żal, jednak brak inne wspominam z nostalgicznym zacięciem.

Brakuje / brakowałoby Wam wywiadówek? Nie sądziłam, że tak będzie. A jednak – kiedy spotykasz tych samych ludzi, raz, dwa razy do roku, regularnie, przez całe lata (niektórych nawet od przedszkola aż do matury), z poczuciem, że w pewnym sensie – wszyscy jedziemy na tym samym wózku i to tylko dzieciaki nam rosną, a my – wciąż tacy sami, to może się okazać, że przyjdzie taka chwila, kiedy zatęsknisz. A już z rodzicami z trójki klasowej masz szczególną możliwość zżyć się bardziej niż z innymi.

Mieliśmy taką trójkę, wróć – czwórkę 😉 klasową w klasie syna drugiego. Regularne spotkania, już wcale nie organizacyjno-klasowe, po tym jak dzieci rozjechały się nam po Europie, celebrowaliśmy dalej. I tak spotykamy się wciąż, w ósemkę (nie sposób przecenić wsparcia małżonków w tej kwestii), niezmiennie młodzi i piękni – tylko te dzieciaki, jakieś takie nam się dorosłe zrobiły w tym czasie. Nową tradycją spotkań stały się kuchnie narodowe. Gospodarze wskazują kraj i gotujemy wg jej tradycyjnych przepisów.

I tak, na pierwszy rzut poszła kuchnia gruzińska. Co najzabawniejsze, na stole pojawiły się między innymi, trzy półmiski wypełnieone badridżani, każdy przygotowany przez kogoś innego, i choć – podobne – to jednak inne. Moje badridżani widzicie na zdjęciach poniżej, gospodyni zaś – zamiast zwijać ruloniki, zmiksowała wszystkie składniki na pastę i ona była tak pyszna, że następnego dnia po powrocie i ja przygotowałam sobie podobną.

Ktoś kiedyś powiedział, że tracimy kontakt z tymi ludźmi, z którymi przestają nas łączyć konkretne sprawy czy okoliczności, kiedy te zmieniają się lub tracą rację bytu. Bo tylko one nas łączyły. Gdy znikają, odchodzimy / odpuszczamy bez żalu. Idziemy dalej. Przydarzyło mi się to już kilka razy. Dzisiaj, kiedy istnienie tego mechanizmu sobie uświadamiłam rozumiem znacznie lepiej, że mam wybór i że to w dużej mierze ode mnie zależy, czy znajomość przetrwa, choć okoliczności uległy zmianie. Ot taka lekcja, mimo, że ani dzieci, ani my już nie przestępujemy szkolnych progów 🙂

Składniki:

500 g bakłażanów średniej wielkości,
100 g łuskanych orzechów włoskich,
pęczek świeżej kolendry, jeśli ktoś nie lubi może być natka pietruszki,
1 mały ząbek czosnku,
przyprawy – kozieradka, cząber, słodka papryka wędzona
1/4 owocu granatu średniej wielkości,
sól i pieprz dla smaku,
oliwa

Przygotowanie:

  1. Bakłażana myjemy, kroimy wzdłuż na cienkie paski. Przepis oryginalny zaleca następnie: pokrojone wykładamy do miski, nacieramy solą, żeby pozbyć się goryczki. Pozostawiamy na 15-20 minut, następnie dokładnie odciskamy powstały sok. Możemy też wypłukać bakłażana pod bieżącą wodą i delikatnie osuszyć papierowym ręcznikiem. Ja pominęłam ten etap. Pokrojone bakłażany posmarowałam z obu stron oliwą wymieszaną wcześniej ze słodką papryką, pieprzem i solą.
  2. Tak przygotowane plasterki wykładałam na blaszce i piekłam do miękkości i lekkiego zrumienienia w 180 stopniach przez ok. 20-30 minut. Można zamiast pieczenia pokrojonego bakłażana usmażyć na patelni, potem osuszyć na ręczniku papierowym – ale to zdecydowanie bardziej kaloryczna wersja.
  3. Do robota kuchennego lub blendera wsypujemy orzechy, ucieramy do otrzymania jednolitej
    masy. Dodajemy do niej przyprawy – kozieradkę, cząber i sól (lub tylko sól i pieprz). Wlewamy odrobinę wrzątku, żeby masa stała się kremowa i miała konsystencję owsianki. Jeszcze raz blendujemy całość – ok. 10-15 sekund. Finalnie orzechowa masa powinna być dość zwarta.
  4. Teraz na każdym pasku bakłażana dokładnie rozsmarowujemy po łyżeczce pasty orzechowej, a następnie rolujemy lub składamy na pół. Układamy roladki na talerzu lub tacy.
  5. Siekamy kolendrę, łuskamy owoce granatu. Gotowe bakłażany dekorujemy kolendrą i
    posypujemy pestkami granatu.

Smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *