Brownie z malinami. Na niepogodę.

Takie mamy przedwiośnie. Szare, bure i ponure. Wiatr hula w najlepsze. I choć magnolie i forsycje już w blokach startowych pąków, ich piękno w pełnym rozkwicie może nam przeminąć z wiatrem. Wracałam dziś do domu w slalomie połamanych gałęzi drzew, mijają pozamykane parki, objazdem. Aż strach. I pomyślałam, że mega czekoladowe ciacho  to byłoby dobre…

Czytaj dalej

Proteinowe kulki mocy.

Może to ta rocznica nastraja mnie tak sentymentalnie, nie wiem. Wspominałam sobie ostatnio różne chwile z dzieciństwa naszych dzieci, także te opisywane na blogu. W zamyśle był on przecież także swego rodzaju kroniką rodzinnych zdarzeń.

Czytaj dalej

Jaglany pudding ananasowy.

Usiłowałam sobie ostatnio przypomnieć nasze śniadania z czasów dzieciństwa. W pamięci zachowałam tylko te weekendowe czyli ukochaną kaszę mannę mamy, chałkę z dżemem babci i zalewajkę-parzuchę przygotowywaną przez tatę. Moje ulubione smaki do dziś. Tylko – co jadłam na śniadanie w resztę dni tygodnia? Tu dziura w pamięci jest wielka – w sumie pomieścić musiała…

Czytaj dalej

Dwuskładnikowa zupa-krem z dyni – najlepsza.

Wyglądam przez kuchenne okno, w światło umykającego dnia. Schowało się tam, za winklem chatki na narzędzia, w stercie drew do kominka. A gdyby tak – pstryknąć właśnie tam kilka fotek mojej ulubionej zupy? Nie zastanawając się za bardzo, chwytam w biegu aparat i statyw. Koty ożywiają się nagle i śledzą moje ruchy z umiarkowanym zainteresowaniem….

Czytaj dalej

Dyniowe ciasteczka śniadaniowe.

Czasami nie mogę się nadziwić, jak zmienia się nasze codzienne życie. Czasami zmiany, o których nadejściu marzymy (Kiedy te dzieciaki w końcu dorosną???) w końcu nadchodzą, a my – czy to w pośpiechu, braku uważności, lub też pochłonięci gonitwą za czymś innym, dostrzegamy i doceniamy je ze znacznym opóźnieniem. Pewnego ranka, całkiem niedawno, uświadomiłam sobie,…

Czytaj dalej

Sałatki z pomidorami.

Ten wpis miał być o czymś zupełnie innym. Czymś ważniejszym, niż to, o czym poniżej. Ale daję się ponieść impulsowi, bo nerwa mam takiego, że hej!                    O tempora o mores! Dlaczego komputery już nawet z nazwy nie są osobiste??? Zwykle gdzieś tak przed północą udaje mi…

Czytaj dalej

Krem szpinakowo-cukiniowy.

Coraz bardziej lubię powroty do domu po dłuższej nieobecności. Ba! Jeszcze w czasie wyjazdu zdarza mi się tęsknić i troskać, a to o kota, a to o świeżo posadzony krzew winny, orchidee, fitonie, bugenwille, hibiskus, hortensje … jak widać powody zawsze się znajdą. Mój kręgosłup zaś najbardziej tęskni za materacem, który dobrze zna, bo idealnie…

Czytaj dalej