Vindaloo. Mój ulubiony indyjski przysmak.

Vindaloo czyli „wino, ocet winny i czosnek” to tradycyjne indyjskie danie, które zawdzięczamy Portugalczykom przybywającym na te ziemie. Klasycznie gotowane było z wieprzowiną, dużą ilością czosnku i czerwonego wina. Mieszkańcy Goa dorzucili od siebie dużą ilość przypraw i chili. Współcześnie, w wielu restauracjach przygotowuje się vindaloo z jagnięciną lub kurczakiem. Julie zaproponowała w swojej książce wersję wegetariańską….

Czytaj dalej

Letnia sałatka z podwędzanym i pieczonym łososiem. Kulinarne adresy Paryża i Brukseli

Nastawianie budzika podczas wakacji to pewnie dla większości z Was ta czynność, której unikacie konsekwentnie. Ja zresztą też. Obiecałam Wam jednak przecież przepisy Tomasza Michalca i kulinarne adresy Paryża i Brukseli. Całe towarzystwo podróżne śpi jeszcze, a ja korzystam z dostępu do sieci i wystukuję słowa na nieswojej klawiaturze… Znowu… Odzywam się sporadycznie i nie…

Czytaj dalej

Rozmowy przy kawie. Rozmowa z szefem kuchni Tomaszem Michalcem, część 2.

Zapraszam na drugą, ostatnią część rozmowy z Tomaszem Michalcem. Ale to jeszcze nie koniec. Już wkrótce przepisy Tomasza i polecane przez niego kulinarne adresy w Paryżu i w Brukseli.  –          Ostatnio pracowałeś w…? –          W Brukseli, w Traiteur Lorier. To było także bardzo ciekawe doświadczenie, bo Lorier jest głównym dostawcą dla belgijskiej rodziny królewskiej….

Czytaj dalej

Rozmowy przy kawie. Rozmowa z szefem kuchni Tomaszem Michalcem, część 1.

  Spotykamy się przy ulicy Mimozy. Na balkonie, w przydomowym ogródku rosną zioła. Tomasz podaje kawę. Obok już wcześniej przygotowana deska serów i sałata. Już wiadomo, że to będzie długa rozmowa. Bo czy o kuchni, smakach czy o ścieżkach życia można inaczej? Zapraszam Was na pierwszą część naszej rozmowy. – Moment, w którym poczułeś, że…

Czytaj dalej

Petits flans à la pêche.

Zasypiam w Warszawie, budzę się w Szczecinie. To teraz sobie odpoczniesz – słyszę. Nie potrafię. Bo nie umiem – skoro nie mogę pobyć gdzieś dłużej niż kilka dni. Wciąż gdzieś czai się niepokój związany z myślami o powrocie. Pojutrze będę już nad morzem. W ciągu półtora miesiąca pokonam prawie osiem tysięcy kilometrów (słownie wygląda to jakoś mniej…

Czytaj dalej

Tagliatelle z sosem kurkowym na ciemnym piwie.

Obdarzona koszykiem kurek zastanawiałam się co z nimi począć. Tyle możliwości, każdą chciałabym wypróbować, a ilość niewystarczająca. Powstał więc ten rodzaj sosu, który po dłuższej redukcji nadaje się również na pizzę lub po dodaniu jajek – na tartę. Zazwyczaj używam do niego białego wina (wszystkim, którzy preferują sosy gładkie, aksamitne i kremowe a delikatne niezmiernie w…

Czytaj dalej

Jogurtowy placek jagodowy z rozmarynem.

Pokład pełen przemytników. I nie chodzi tu wcale o alkohol czy perfumy. Wymóg jednej (słownie – jednej sztuki) bagażu podręcznego wydał się większości niemożliwy do spełnienia. No bo – co zrobić z torebką? (Pokład pełen obcych sobie ludzi. Kobiety czeszą włosy. Ja mogę zginąć nieuczesana.) ( Poziom irracjonalizmu w mojej głowie wzrasta wraz z wysokością.) Tylko spokojnie……

Czytaj dalej

Fenkuł faszerowany warzywami i quinoa.

Wiecie, jak można rozpozmać, że lato w Belgii się rozpoczęło? Deszcz jest cieplejszy… – usłyszeliśmy wczoraj z ust pewnej mądrej osoby. No i mamy belgijskie lato w pełnej krasie. Niebo to siąpi, to wrzaśnie deszczem i tak na przemian. Obrażone na cały świat i rząd, którego wciąż nie ma. Nie sposób wyjść z domu. Zresztą,…

Czytaj dalej

Zézettes.

 Dlaczego to lubimy? Zastanawialiście się kiedyś, jaka to siła, potrzeba przyciąga Was do kuchni tak skutecznie? (Mówię o tej wewnętrznej potrzebie, a nie o sile nacisków z zewnątrz, powtarzających się w równych odstępach czasu średnio trzy razy na dzien)… Ukojenie? Odpoczynek? Ucieczka? Radość? Chęć tworzenia? Zapomnienia? Pasja? Ciekawość? Wyzwanie, któremu trzeba sprostać? Sentymenty? Wspomnienia z…

Czytaj dalej

Jagodzianki. Na krucho. Bez drożdży.

Czy jagodzianki muszą być drożdżowe? Bardzo, chwilami nawet najbardziej, lubię te kruche, z delikatną, cieniutką warstwą ciasta i obfitym jagodowym nadzieniem. Ciasto zagniatamy szybko, idealnie współpracuje. Potem już tylko trzeba czymś zająć myśli i ręce przez 2 godziny, by dokładnie się schłodziło. Dla mnie największym wyzwaniem jest zawsze dokładne ich posklejanie. Teoretycznie to porcja dla 2 osób….

Czytaj dalej