Nie zasypiaj gruszek w popiele…

Finezja to ta skromniejsza siostra kokieterii. Kusi – ale w zupełnie innym stylu. Efekty także chyba nieporównywalne. Lubię j za prostotę, połączoną dodatkowo z wyrafinowaniem więzami trudnymi do opisania i wyjaśnienia. Jest taka namacalna a jednocześnie nieuchwytna. Uzdolniona. Potrafi łączyć przeciwieństwa nie tracąc nic ze swej natury. Maluje twarze uwielbieniem, ruchom nadaje gracji a gdy…

Czytaj dalej

Słowo się rzekło…

W domku pochylonym w stronę zbocza tak bardzo, że potrzeba było całego dnia, by zapomnieć o zawrotach głowy, naszła mnie ochota na placki ziemniaczane. Odsunięta na dalszy plan, czekała na odpowiedni moment, by o sobie przypomnieć. Nie patyczkowała się. Natarczywa i stanowcza. Poddałam się. Te placki nie zauroczyły jednak mojego cudownego męża. Może dlatego, że…

Czytaj dalej

Raz kozie śmierć

Może i pośpiech bywa złym doradcą ale w moim przypadku to tezż bardzo wymagający kompan. Wszechobecny, przypominający o sobie na każdym kroku. Trochę już się przyzwyczaiłam, zresztą nie ja jedna z pewnością. Ale są takie chwile, gdy wywiera zbyt dużą presję. Przypominam sobie niedawno organizowane przeze mnie spotkanie w gronie przyjaciół. Menu przemyślane, zakupy zrobione….

Czytaj dalej

A po niedzieli…

…której jak wiadomo indyk nie dożył, nadchodzi kolejny dzień reszty naszego życia. Nie jest wcale gorszy, tylko dlatego, że to poniedziałek. Wolę tak właśnie o nim mysleć. Z opuchniętymi jeszcze od zbyt krótkiego snu powiekami poruszam się niepewnie w ciemnej rutynie poranka. Obserwując moje ruchy, odbijające się w szybie okien, mam wrażenie, że ktoś puszcza…

Czytaj dalej