Pierogi po grecku

Nie przesadzę jeśli powiem, że w ciągu ostatnich kilku dni ulepiłam setki pierogów. I w sumie – nie wiem, jak to się stało, że wpadłam w ten pierogowy ciąg. Ale zacznijmy od początku. Na weekend do domu zjechały dzieci. Mieć całą trójkę razem, to się nie zdarza często, niestety. No i wiadomo – radość niewysłowiona,…

Czytaj dalej

Pierwszy jesienny lunch …

Przyznaję, to trochę dziwne pisać dziś o jesieni, kiedy nawet woda w kranie nie chce być zimna. Na pogodowej olimpiadzie, każdy dzień to jakby próba bicia kolejnych rekordów. I choć męczy ten upał (a może jeszcze bardziej świadomość, że sami sobie jesteśmy winni) to jednak cieszą mnie okna otwarte całą noc na oścież nieba i…

Czytaj dalej

Placuszki z halloumi

Nie przestaje mnie to dziwić od lat. Koszalin, kilkanaście kilometrów od morza. Blokowiska. A tu codziennie rano pieją mewy. Budzą mnie codziennie tuż po 5 rano. Nic to śpiew domofonów i nawet hałas opróżnianych pojemników na szkło w każdy poniedziałkowy poranek. Mewy. Gdyby nie ich zatrważająca, spędzająca sen z powiek skuteczność, mogłabym napisać Wam tutaj…

Czytaj dalej

Makaron z kurkami w sosie śmietanowo-serowym

Mamy swój rodzinny wakacyjny rytuał. Latem wyjeżdżamy wszyscy razem na Kaszuby. I choć dzieciaki urosły nie wiedzieć kiedy, to nawet one nam towarzyszą. Mieszkamy sobie w wynajętym dużym domu, trzy pokolenia, na dwóch piętrach, w sercu Kaszub. Chłopcy łowią ryby z dziadkiem (z efektami bywa różnie, jezioro jest prawdopodobnie przetrzebione i tej myśli się trzymajmy)….

Czytaj dalej

Sałatka na lato

To jest absolutny hit ostatnich dni. Rzecz prosta, elastyczna i bogata w smaki i wartosci. Elastyczna, bo ponieważ – jeśli nie macie mango lub macie go niewiele, możecie zastąpić je malinami, truskawkami, arbuzem lub borówkami (jagody też bedą super). Wczoraj wieczorem przygotowywałam ją nie wiem już po raz który i dorzuciłam po garści truskawek, borówek,…

Czytaj dalej

Letnia sałatka z krewetkami

Lipiec to miesiąc moich urodzin. Z dzieciństwa pamiętam smutek mojej babci, że w połowie lipca nie ma już truskawek, by z nich przygotować mi tort. Pamiętacie jeszcze takie czasy / wierzycie w ogóle, że tak mogło być? Truskawki po prostu kończyły się w pierwszych dniach lipca robiąc miejsce na straganie malinom. Na następne truskawki trzeba…

Czytaj dalej

Chlebki naan

Nie potrafię przypomnieć sobie takiej serii słonecznych zdarzeń, jakiej jesteśmy właśnie świadkami tutaj w Belgii. Niebo zasłane błękitem od świtu do zmierzchu. Słońce serwują codziennie, do przejedzenia. Każdego poranka deja vu. Najmniejszych wahań temperatury, może wiatr nieśmiało zafałszuje tę sielankę to tu, to tam. Nie ma potrzeby szukać wakacyjnej aury gdzieś hen na południu. Powtarzam…

Czytaj dalej

Polenta? Si, si! Z pesto i szparagami!

Uświadomiłam sobie dziś rano, przygotowując kolejne publikacje, że kiedy kilka dni temu pisząc o książkach kwietnia, a konkretnie o „Mężczyźnie imieniem Ove” Backmana nie zacytowałam fragmentu, na którym mi zależało. Dlaczego? Zapewne z powodu pośpiechu – lub też uniesienia, że udało mi się jednak, choć z poślizgiem, przygotować ten post. Pomyślałam, że warto wrócić do…

Czytaj dalej

Tabbouleh

Jedno z moich ulubionych dań. Baza i dodatek jednocześnie. Intensywne, pachnące, świeże i lekkie. Wodzi za nos wspomnienia lata i kolacji zjadanych w ogrodzie. Ach! Do lata mogłabym już biec. Pobiegłabym. I tyle by mnie widzieli. W tym przepisie kluczowe dla całości są dwie ingrediencje: melasa z granatów i cynamon. Nie pomijajcie ich, a poczujecie…

Czytaj dalej

Karmelizowany fenkuł z cebulowym confit

Las świeżo opierzony zielenią. Jakby w konarach zamieszkały nagle miliony perruche. Kłuje w oczy ta zieleń. Trzeba się do niej przyzwyczaić, jak do gryzącego swetra. Dlatego dziś chyba już ostatni przepis z gatunku tch rozgrzewających. W roli głównej cebula i fenkuł. Czas, by zrobiły na naszych talerzach miejsce szczypiorkom 😉 Fenkuł vel koper włoski skradł…

Czytaj dalej