Babka piaskowa z kawą i kardamonem.

Jak sobie poradzić ze styczniem? Niby wiadomo, że to nie jest lekki miesiąc. I w sumie można by się jakoś przygotować, nastawić lepiej. Na te dni wciąż krótkie, ciemno, gdy wychodzisz, ciemno gdy wracasz, wieje i leje, nadciągają rachunki za grudniowe szaleństwa 😉 koniec długich weekendów aż do maja. O raju! i po co ja…

Czytaj dalej

Po co nam postanowienia noworoczne?

Tak sobie pomyślałam, że to ostatni dzwonek, jeśli chcę napisać o noworocznych postanowieniach. Ci, co postanawiają już postanowili. I mam nadzieję, jeszcze trwają. Ci, co postanawiają nie postanawiać – pewnie zdążyli już nabrać pewności, że dobrze zrobili. A ja postanowiłam coś o tym napisać. Skłoniła mnie do tego jedna z moich ostatnich lektur.

Czytaj dalej

Makowiec na cieście jogurtowym.

Ostatnie dni w pracy przed świąteczną przerwą to czas specyficzny. Wyjeżdżacie? Zostajecie? Co upieczesz? Prezenty kupione? – słychać w korytarzach. Ktoś już wyjechał, inny tylko wyszedł wcześniej z pracy, życzenia te szczere i te zdawkowe, pro forma słychać raz za razem. Dojadamy resztki makowca (tak, tak – tego którego widzicie na zdjęciach), nad kawą, ostatnią…

Czytaj dalej

Ciasto pomarańczowe.

Spędzanie godzin w kuchni ma swoją cenę. Czasami mogą to być włosy pachnące bekonem (naprawdę nie wierzę, że to piszę) innym razem – (jakże bardziej wolę tę wersję) i pierniczkami. Ale od początku. Kuchnię mamy wiekową, ze starymi sprzętami czekającymi na swoją olej w głosowaniu nad domowym budżetem. Nawiew (to całkiem słuszna nazwa zważywszy na…

Czytaj dalej

Najprostsza szarlotka.

Wybiegam ostatnie przedstartowe kilometry. Nie mówię sobie – nigdy więcej. Bo nigdy tego nie robię, nie lubię się zarzekać, zwłaszcza w sytuacjach, które są wynikiem moich własnych, szczególnie tych całkowicie świadomych wyborów. Przerabiam w głowie bieg, konstruuję przedstartowy jadłospis, zastanawiam się jak to będzie. I trochę mi już szkoda, że niedługo będzie po wszystkim.

Czytaj dalej

Ciasto z borówkami wg Ottolenghi.

– Bo dodam Ci cieciorki do sałatki! – takie groźby stosuję wobec mojego 16 latka. – To nie ruszę tej sałatki w takim razie! – odpowiada. – Taaa, i kto Ci uwierzy? – reagujemy chórem. No bo, czy nastolatek, który odchodząc od stołu, już pyta o kolejny posiłek, może takie groźby formułować poważnie? Takie mamy…

Czytaj dalej

Tarta z arbuzem. Szybka, prosta, na upalne lato.

Tryb letnio-urlopowy w pełni. Dlatego – wybaczcie proszę tak zredukowaną liczbę publikacji. Potrzeba odejścia od rutyny i standardów codzienności wszak ogromna i dotyczy chyba każdego, czyż nie? Odpoczywajmy więc! Na zielonych łąkach, w lazurowej toni, pod nosem chmur, na szczytach gór. Niech się dzieją wakacje!

Czytaj dalej

Brownie z malinami. Na niepogodę.

Takie mamy przedwiośnie. Szare, bure i ponure. Wiatr hula w najlepsze. I choć magnolie i forsycje już w blokach startowych pąków, ich piękno w pełnym rozkwicie może nam przeminąć z wiatrem. Wracałam dziś do domu w slalomie połamanych gałęzi drzew, mijają pozamykane parki, objazdem. Aż strach. I pomyślałam, że mega czekoladowe ciacho  to byłoby dobre…

Czytaj dalej