Karnawałowe przekąski, część pierwsza.
Lekki chaos przełomu. Niby tylko kilka kroków przed metą. A już z planami na kolejne okrążenie. Laur zwycięstwa? Gorycz porażki? Beznamiętny chłód zawodowca? Dla mnie chyba raczej trema i niepewność amatora. Bo jednak bez charakterystycznej dla zawodowca zdolności przewidywania kilku kroków naprzód. Skoro nawet dystans jest niepewny? Ni liczba przeszkód czy wysokość zawieszonej poprzeczki. Niby…
