Krajanka owsiana z truskawkami. Projekt: TRUSKAWKA 7/7.
Dziś prosta truskawkowa propozycja do wykonania w krótkim czasie, po powrocie z pracy, kiedy to mamy wielką, przemożną ochotę na coś słodkiego…
Dziś prosta truskawkowa propozycja do wykonania w krótkim czasie, po powrocie z pracy, kiedy to mamy wielką, przemożną ochotę na coś słodkiego…
Na pewno znacie to uczucie. Zdarza się i Wam, zobaczyć przepis i zapragnąć natychmiast, już, zaraz, TERAZ! spróbować go osobiście… Mnie spotkało to dzisiaj. Szczęśliwie wszystkie składniki miałam pod ręką. No i koniecznie chciałam sprawdzić, jak to będzie. Czy i mnie się uda. Choć przecież przypadkowi nic w tym przepisie pozostawione nie jest, więc powinno…
W chwilach, kiedy nie jest łatwo usiłuję sobie przypomnieć jak było kiedyś, wcześniej, jeszcze tak niedawno. Tak, jakby pójście do pracy było wielkim kataklizmem… a przecież nie jest, choć siła rażenia porównywalna, jeśli przyjrzeć się bliżej naszej zmienionej codzienności. Jego skutki bywają boleśnie odczuwalne. Pozytywnie także, nie mam co do tego wątpliwości. Ale w chwilach…
…zastanawiałam się obserwując synka drugiego pochłaniającego kolejny kawałek ciasta. Marchewkowego, oczywiście. To oczywiście żart. Jeśli coś mogłoby mu zaszkodzić to raczej cukier. A tytuł postu wziął się z potrzeby zwrócenia uwagi na ten oto przepis. No bo właściwie, ciasto marchewkowe? Żadna sztuka, żadna nowość. A jednak w końcu udało mi się trafić na…
Chwilami mam wrażenie, że zmęczenie ogarnia każdą komórkę mojego ciała biorąc je we władanie na dłuższy czas. Autorytarne to rządy. Inne potrzeby nie istnieją, nie mogą, nie liczą się. Cieszą chwile poranne, kiedy siły jeszcze się nie wyczerpały i mamy chwilę na wspólny start w nowy dzień i potem jeszcze kilkanaście minut tylko dla…
Noc wciąż tylko śni o wiośnie. Mróz bierze ją w objęcia nie dając spokoju aż do świtu. A i dzień nieśmiało, powoli odnajduje się w nowej rzeczywistości. Przyświeca mu słońce. Drogowskaz radosny. Prowadzi i mnie w drodze powrotnej do domu. Biorę głęboki oddech schodząc z peronu, jestem już w innym świecie. U siebie. Dajemy…
Pamiętam, jak kiedyś gdzieś usłyszałam i wzięłam to sobie wówczas za pocieszenie – stwierdzenie, że nie jest ważne, ile czasu spędza się z dzieckiem, ale jak się go spędza. I jeszcze – że ważne jest być przy dziecku szczególnie w dwóch chwilach w ciągu dnia, kiedy się budzi i gdy zasypia. Oczywiście, ktoś mógłby z tą…
Dostałam niedawno prezent. Książkę kucharską z niezwykłymi zakładkami. Z kart książki wysypywały się wspomnienia sfruwając wprost na moje kolana. Zdjęcia dawnych, chwilami bardzo dawnych chwil, spędzonych razem. Czasów, których niektóre z dzieci nie pamiętają. Bo nie mogą. Nie było ich wtedy na świecie. I miejsc, naszych ukochanych, które oddkrywaliśmy razem i razem odwiedzaliśmy. A…
Ograniczam do minimum wszelką aktywność. Robię dokładnie tyle, ile muszę. Trochę jakby bez energii, nerwa, który każe wciąż biec szybciej. Jeśli gotowanie to bardzo szybkie, minimalistycznie. Zupa krem z trzech składników (o niej będzie jutro, zapraszam), rozgrzewa i syci. Raduje oczy nieśmiałą zielenią. Jeśli ciasto to takie, którego przygotowanie nie zajmie więcej niż góra…
Zapraszam rano… – Mmmmhhhhhhhhmmmmmmm… – usłyszała. – Mmmmmhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhmmm… – i znowu. (Takiego zachwytu nie słyszała od ? … nie pamiętała kiedy, jeśli pozostajemy przy temacie jedzenia ). – O co chodzi? – spytała patrząc na tę jego euforyczną reakcję nad talerzem. – To…to… jest jeszcze lepsze niż to ostatnie… naaajlepsze, mmmhhmmm… (- Ok, zachwyt zachwytem…