Salade liégeoise czyli tradycyjna sałatka z Liège. Prosta, smaczna, idealna na jesień.

Obudziłam się dziś z zamętem w głowie. Przez dłuższą chwilę nie mogłam przypomnieć sobie jaki dziś dzień tygodnia. Przeraziłam się na myśl, że to poniedziałek. Ale jeśli tak, to dlaczego nie mogę ustalić wydarzeń niedzieli? Odkrywszy wreszcie, że to środa odetchnęłam z ulgą. To z pewnością jesienna środa. A ja jestem mocno przemęczona. Na śniadanie…

Czytaj dalej

Tiramisu z łososia. Kolejna kartka z kalendarza.

– Przecież dzisiaj jest sobota, a jutro będzie piątek … – powiedział mi dziś rano ktoś bardzo zaspany. Bez sił by wstać do pracy. Zapragnęło nam się soboty najpierw, bo moglibyśmy spać bezkarnie, a piątku za chwilę, bo go uwielbiamy. W piątek wszystko jest jeszcze możliwe. Weekend? Tabula rasa. Kartki kolejnych dni wiszą na wieszaku…

Czytaj dalej

Awokado z tuńczykiem. Niby klasyk ale jak smakuje…

Poranna rosa odpoczywa w ramionach pajęczyny. Ona też lubi zapach jesieni. I kiedy ktoś wyciąga do niej ramiona, otula i przygarnia do siebie. Jeszcze chwila a zatraci się w tej rozkoszy i zniknie. Siadam przy komputerze. Za oknem widok na naszą uliczkę. Dziś chyba ptaszny dzień. Za oknem defilują ptaki najróżniejszych gatunków. Zamiast pracować patrzę…

Czytaj dalej

Marząc o flaucie. Wiatraczki ze śliwkami i marcepanem.

Dawno mnie to nie spotkało. By z nadmiaru zdarzeń do przemyślenia i opisania, nie móc zdecydować się na jedno konkretne. Wspomnienia minionego weekendu wciąż jeszcze tlą się intensywnością wrażeń. Przez moment poczułam się jak wiatraczek, który gnany silnym podmuchem nie potrafi się zatrzymać. Dopóki powietrze wokół nie przestanie wirować w obłędzie czasu. Kręcę się tak…

Czytaj dalej

Z nostalgią w kolorze pomarańczy. Krem z dyni i gruszki w winie i miodzie z gorgonzolą.

Babie lato gnane wiatrem szuka schronienia w chmurach. Jesień śpiewa piosenki z rytmicznym deszczowym refrenem. Wspomnienia lata nie pokryły się jeszcze sepią czasu, wciąż szukamy słońca, łaknąc ciepła i światła. Zamknięte w chłodnym kręgu porcelany może jeszcze powrócić, nacieszyć oczy szczęśliwym kolorem pomarańczy. Dziś zapraszam na dwa jesnienne dania z nostalgią w kolorze pomarańczy. Dyniowo-pomarańczowy…

Czytaj dalej

Aż nie chce się wierzyć, że już jesień…zupa kasztanowa i sznycle z kurczaka z białym winem

Natura powoli szykuje się do snu. Siada przed lustrem, rozczesuje włosy długie jak letnie noce, wciąż jeszcze pachnie świeżo skoszoną zielenią traw i zaplątanymi w niej chabrami. Wkłada suknię, która przestanie już być modna gdy się tylko obudzi. Wysypie z butów piasek z nadmorskich plaż, jeszcze ciepły, rozgrzany oddechem słońca. Nagie stopy otuli mgiełką pajeczych…

Czytaj dalej

Słoneczne tagliatelle i błyskawiczna zupa cukiniowa

Dostałam zaproszenie do zabawy w « Lubię » : od Oliwki, Eweliny, Anny-Marii i Karmel-itki. Dziękuję Wam za nie serdecznie*. Napisałam więc o tym co lubię. A nie, na przyklad: uwielbiam, tak jak moją rodzinę, która mogłaby mi wystarczyć za cały świat; spotykać się z przyjaciółmi przy jednym stole, na długie rozmowy przy winie i prowadzić samochód,…

Czytaj dalej

Kruche ciasto ze śliwkami cd.

  Słowo się rzekło. Oto obiecana rano, lżejsza wersja ciasta ze śliwkami. Jest delikatne, kruche i lekkie. Ucieszyło drugą połowę rodziny. I tak wszyscy są zadowoleni.       Kruche ciasto ze śliwkami   Składniki : 3 żółtka 120 g masła 375 g mąki krupczatki 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1 cukier waniliowy 120 g…

Czytaj dalej

Julia Child. Moje życie we Francji. Kwiaty cukinii w malinowym cieście piwnym.

Chwile spędzone na lekturze tej książki były fascynujące. Leży przede mną „Moje życie we Francji” Julii Child, przeczytane już niestety, przekartkowane na wiele sposobów, intrygujące i inspirujące dzieło. Pozwaliło mi ono zupełnie inaczej spojrzeć na życie Julii Child. Inaczej niż zaprezentowali to twórcy filmu „Julie et Julia”. Prawdziwa Julia, której wyraźna postać i wyjątkowy charakter…

Czytaj dalej

Samotność. Kuchnia Franceski. Fritata z cukinią.

I znów na porannym spacerze. W prawie ciszy, kiedy prawie wszyscy wokół prawie śpią. Pozory cichości jednak wystarczą dla spokojnej lektury. Nad jezioro. Widok jego zaspanej tafli kołysze we mnie resztki snu. Słowo po słowie rozpoczynam nowy dzień. Czytam „Kuchnię Franceski” Petera Pezzelli. Rozmyślam o samotności opisanej w książce. Powolnej, konsekwentnej, niewyczerpanej, odmierzanej miarką dzień…

Czytaj dalej