Wiosenne orecchiette z bobem i karczochami

– Nie wiem, co to jest, ale jest bardzo smaczne – stwierdził cud-mąż, a junior odstawił swój talerz z kawałkami karczochów, które udało mu się wyłowić z całości. W taki oto sposób próbuję przemycać w ich menu składniki, których normalnie, pojedynczo nie tknęliby widelcem. Mnie smakowało bardzo, a na drugi dzień – lekko podgrzane –…

Czytaj dalej

Rogaliki z Lipowej. Krucho-drożdżowe.

Kiedy Agata zapowiada, że w poniedziałek przyniesie do pracy rogaliki, to wiadomo, że najrozsądniej byłoby zacząć pościć już w piątek. Oczywiście, to raczej zamysł z gatunku mission impossible. I później człowiek chodzi po korytarzach i słyszy tu i ówdzie – I hate you! Please don’t ever bring them again. Bo one są po prostu tak…

Czytaj dalej

Efekt pająka i quiche z łososiem.

W chwili, w której pochylam się nad misą umywalki, kátem oka rejestruję poruszenie tuż obok. Podnoszę głowę w tamtym kierunku. I widzę go, jak stąpa – wydaje się, że niepewnie, jakby zaraz miał spaść. Zatrzymał się. Niemal w tej samej sekundzie, w której dopada go moje spojrzenie. Zupełnie, jakby poczuł na sobie mój wzrok. Po…

Czytaj dalej

Faszerowana cukinia z salsą i piniolami

Po roku użytkowania biblioteczka okazała się za mała. I nadszedł czas na kolejne przetasowania i rozstania z pozycjami, do których nigdy nie wrócę. Trafiają do mojej rodzinnej biblioteki w Polsce i służą dalej innym. Jedyna kategoria książek, których nie potrafię oddawać to książki kucharskie. Wydaje się, że zawsze gdzieś kiedyś znajdzie się potrzeba by wrócić…

Czytaj dalej

Książki kwietnia.

Oczywista, acz niezmiennie zaskakująca dla mnie zależność – im więcej czytasz, tym więcej musisz jeszcze przeczytać, sprawdziła się także w kwietniu. Kiedy to odkryłam kolejnego autora – zachodząc w głowę – jak to możliwe, że nie sięgnęłam po niego wcześniej??? Kazuo Ishiguro, noblista od 2017, zwycięzca Bookera od 1989, a ja nic? Ano tak. Przychodzi…

Czytaj dalej

Krem brokułowy z pesto.

Nie wiem jak innym mieszkającym za granicami Polski, ale spośród wszystkich dni wolnych od pracy, które nie pokrywają się z naszymi tutaj w Belgii, najbardziej szkoda mi 3 maja. Wiadomo, że oznacza on przedłużone świętowanie majówki i wiąże się ze wszystkimi wspomnieniami z dawnych lat, kiedy pakowaliśmy się naprędce i z przyjaciółmi wyjeżdżaliśmy nad morze….

Czytaj dalej

Chicons braisés albo zapiekane cykorie

Piszę ten post od wielu dni. Kiedy jadę rano rowerem do pracy, przez puste ulice parku, a pyłki doprowadzją mnie do łez. Powietrze rześkie szczypie w policzki i grabieją dłonie na kierownicy. Taka pogoda – jak powiedziałby synek pierwszy – comme ci comme ça, mamo. Niby słońce uśmiechnięte od ucha do ucha, ale ziąb za…

Czytaj dalej

Światowy dzień książki, vol.3

Pomyślałam, że wydarzenie takie, jak ŚDK będzie dobrym momentem, by powrócić do mojego książkowego cyklu. Wpis o lekturach ostatnich 3 miesięcy podzielę na 3 części, bo zebranie ich w jednym tylko poście okazało się zajęciem karkołomnym a i samego czytelnika wystawiającym na solidną próbę wytrzymałości. Czytałam ostatnio zdcydowanie mniej. Wiele czynników miało na to wpływ,…

Czytaj dalej

Światowy dzień książki, vol.2

Pomyślałam, że wydarzenie takie, jak ŚDK będzie dobrym momentem, by powrócić do mojego książkowego cyklu. Wpis o lekturach ostatnich 3 miesięcy podzielę na 3 części, bo zebranie ich w jednym tylko poście okazało się zajęciem karkołomnym, a i samego czytelnika wystawiającym na solidną próbę wytrzymałości. Czytałam ostatnio zdcydowanie mniej. Wiele czynników miało na to wpływ,…

Czytaj dalej

Światowy dzień książki, vol.1

Pomyślałam, że wydarzenie takie, jak ŚDK będzie dobrym momentem, by powrócić do mojego książkowego cyklu. Wpis o lekturach ostatnich 3 miesięcy podzielę na 3 części, bo zebranie ich w jednym tylko poście okazało się zajęciem karkołomnym, a i samego czytelnika wystawiającym na solidną próbę wytrzymałości. Czytałam ostatnio zdcydowanie mniej. Wiele czynników miało na to wpływ,…

Czytaj dalej