Krajanka owsiana z truskawkami. Projekt: TRUSKAWKA 7/7.
Dziś prosta truskawkowa propozycja do wykonania w krótkim czasie, po powrocie z pracy, kiedy to mamy wielką, przemożną ochotę na coś słodkiego…
Dziś prosta truskawkowa propozycja do wykonania w krótkim czasie, po powrocie z pracy, kiedy to mamy wielką, przemożną ochotę na coś słodkiego…
Stres przed podróżą daje o sobie znać. Do tego ciągłe wrażenie, że już o czymś zapomniałam, choć przecież jeszcze nawet nie zdążyłam wyjechać. Tak już mam. A jeszcze wczoraj, w ciepłym świetle popołudnia smakowaliśmy spokojnie deser z truskawkami… Polecam go Waszej uwadze. Jest szybki, wdzięczny i niewymagający. Dla mnie – idealny. Mam nadzieję, że…
No i nie zdążyłam… A tak bardzo chcialam napisać Wam wczoraj o książkach, szczególnie o jednej godnej polecenia, z okazji Światowego Dnia Książki… Uznajmy jednak, że nie trzeba ku temu specjalnej okazji i przejdźmy do rzeczy. Zgadza się dobrze niektórzy z Was rozpoznali w zacytowanym tutaj akapicie fragment książki Beaty Pawlikowskiej – „Blondynka na tropie tajemnic”….
Chwilami mam wrażenie, że zmęczenie ogarnia każdą komórkę mojego ciała biorąc je we władanie na dłuższy czas. Autorytarne to rządy. Inne potrzeby nie istnieją, nie mogą, nie liczą się. Cieszą chwile poranne, kiedy siły jeszcze się nie wyczerpały i mamy chwilę na wspólny start w nowy dzień i potem jeszcze kilkanaście minut tylko dla…
Niewiele, by nie powiedzieć – nic właściwie, nie zostało z naszej codzienności sprzed zaledwie dwóch tygodni. Park, do którego chodziłam robić zdjęcia, dziś jest już tylko miejscem, które przemierzam w drodze na dworzec. Cieszę się nieśmiałym ciepłem poranka, odważnym światłem wstającego coraz wcześniej dnia, pogawędką kosów na końcu ścieżki, ale wszystko to w pośpiechu,…
Pewnie wszyscy jesteśmy poruszeni tym niezrozumiałym atakiem. No bo jak to tak? Takich już lekko rozanielonych wiosną, przebudzonych i rozbrojonych po odsłonięte odważnie kolana, w lekkim obuwiu – mrozem, a co gorsza – śniegiem? Jak tak można? Że niby co my z tymi wspomnianymi powyżej kolanami zrobić teraz mamy? Obuć z powrotem? W kozaki?…
Zapraszam jeszcze dziś … Mam nieodparte wrażenie przygotowywania się do wielkiej podróży. Podekscytowanie, stres, poczucie zagubienia. Zamiast – czy wszystko wzięłam – czy ja wiem, co robię? Otóż nie wiem. Nie ogarniam wielości zmian, które przede mną. Choćby, nie sięgając daleko i w temacie pakowania pozostając – zmiana stylu ubierania się. Żegnajcie dresy, ciepłe bluzy…
Dostałam niedawno prezent. Książkę kucharską z niezwykłymi zakładkami. Z kart książki wysypywały się wspomnienia sfruwając wprost na moje kolana. Zdjęcia dawnych, chwilami bardzo dawnych chwil, spędzonych razem. Czasów, których niektóre z dzieci nie pamiętają. Bo nie mogą. Nie było ich wtedy na świecie. I miejsc, naszych ukochanych, które oddkrywaliśmy razem i razem odwiedzaliśmy. A…
Kiedy wczoraj, około północy publikowałam zdjęcia obiecując przepis na rano nie wiedziałam, że rano mój komputer już nie wstanie. Udało mi się uruchomić inny, który szczęśliwie wykazał się dobrą wolą pozwalającą mi na dokonanie obiecanej publikacji.
Karmię kota. Tego jednego, który nam pozostał. Obserwuję go od kilku dobrych lat i wciąż nie potrafię zgłębić jego tajemnicy. Na wpół dziki, pewnie nigdy nie da się oswoić. Nie wiem, gdzie śpi nocą, gdzie zaczyna się i kończy jego rewir. Wiem, że najchętniej jada tylko resztki z obranego kurczaka z rosołu. W myślach…