Soczewica z kiszoną kapustą garam masala.

     Pogoda podobno bluesowa. 2 stopnie. W domu panuje przyjemne ciepło. Usadawiam się w fotelu, w pobliżu okien, gdzie do czytania i oglądania świata na zewnątrz miejscówka najlepsza. Raz, dwa, trzy, cztery… liczę kosy, które zleciały się śniadanie na tarasie. Chwilę po nich nadlatuje wszędobylska sroka. Przegania towarzystwo niemal natychmiast. Chociaż ona nie pogardzi…

Czytaj dalej

Komosa curry.

Tak trudno wytłumaczyć dziecku świat, któego samemu się nie rozumie. Uspokoić, odegnać strach, ugłaskać niepokój. Podobne zabiegi nie udają się jednak w przypadku strachu, który towarzyszyć będzie już nam na zawsze. Troski o świat, który przyjdzie po nas, świat naszych dzieci, wnuków, i tylko strach wymieniać dłużej. I tylko chwile spędzone razem pozwalają łapać równowagę,…

Czytaj dalej

Ribollita. Toskańska zupa z fasolą.

    Ta zupa mnie zauroczyła. Podobnie jak sama Toskania. Chce się jej więcej i więcej. I rzeczywiście ciągle się do niej wraca. Przynajmniej ja tak mialam. Ważne, aby nie rezygnować z żadnego składnika, z tych stanowiących propozycję podania czyli octu balsamicznego, parmezanu i ciabatty. Całość jest idealna, do tego z dodatkiem mojego ulubionego jarmużu….

Czytaj dalej

Papryka faszerowana. Klasyk z dzieciństwa inaczej.

Pamiętam, że wbrew mojej głębokiej niechęci do warzyw w czasach dzieciństwa faszerowane papryki witałam szerokim uśmiechem i zjadałam z apetytem. Jedyne, co sprawiało, że za każdym razem czułam się odrobinę oszukana był fakt, że cała ta faszerowana papryka skrywała wewnątrz klopsa… Nie lubiłam tego zbitego wnętrza w środku. Nawet jeśli mi smakowało. Dlatego moja ulubiona…

Czytaj dalej

Czas na pożegnania. Tarta Addio pomidory.

   Słońce przeciera oczy w lustrze wielkoformatowych budynków. To rumieni się, to żółcieje, błyska bielą zębów przechodniom odwykłym już od jego blasku. Jeszcze dziś, może jutro, jadąc rano do pracy, nie zmarzniemy na motorze. Ale wkrótce i on pójdzie w zimową odstawkę. Ostatnie dni października. Zagarniam chciwym spojrzeniem każdą żółcień  drzewa, rubiny liści chciałabym pochować…

Czytaj dalej

Nie wiem, co na to mistrzowie…

 – Daj pogłaskać… – Nie możesz! – Dlaczego? – Bo nie masz praw rodzicielskich! Siedzę obok i uśmiecham się na tę wymianę. Dwaj chłopcy pochyleni nad malutkim jeżem. Co zrobić ze stworzeniem, które waży nie więcej niż garść kasztanów? I nie za bardzo można go włożyć do kieszeni? Musiałam go przynieść do domu. Błąkał się…

Czytaj dalej

Jesienna komosa.

   Tyle w nim pokrywamy nadziei i planów. Tyle ma się wydarzyć i pomieścić w dwóch dniach ledwie. Zadośćuczynić trudom tygodnia. A przede wszystkim nie rozczarować i sprawić, by bardziej nam się chciało. Nie wiem, nigdy nie wiem, jak to zrobić, żeby się udało. Ile chwil, sekund, minut wykraść trzeba dla siebie, by wyjść cało…

Czytaj dalej

Grillowane boczniaki. Po prostu i na szybko.

     Niedziela. Sąsiad jak co tydzień o tej porze myje samochód. Podstawia sobie stołeczek i poleruje dach. – Chyba nie będzie padać ?- zagaduję z uśmiechem. – Przez najbliższe 14 dni! – krzyczy do mnie z radością. Znamy się nie od dziś. Są dla nas jak rodzina, powierzamy ich opiece nasz dom i zwierzęta,…

Czytaj dalej

Śniadania do łóżka nie będzie!

    Taka oprawa mu po prostu niepotrzebna… Szakszuka jest doskonała w smaku. Dla mnie to także synonim letniej sielanki największej próby. Po pierwsze dlatego, że najlepiej smakuje latem, kiedy pomidory zakorzenione w gruncie, dojrzewają w słońcu. Tylko latem mamy czas na celebrację śniadania i tylko latem taki porządny posiłek wystarcza mi za lunch i…

Czytaj dalej