Nie ścigać się z czasem. Śniadanie na niedzielę.

    Trzeba ledwie 6 minut. No dobrze – 8, żeby wcześniej zagotować wodę. Każda inna forma wymaga właściwie porównywalnego wysiłku czasowego. A jednak mam na nie czas tylko w weekendy. I tak było od zawsze, od początków mojego/naszego dorosłego życia. Jestem bardziej niż przekonana, że nie tylko my tak mamy. Śniadanie w weekendy? Większość…

Czytaj dalej

Dyniowa tortilla z pieczarkami i wędzoną papryką.

    Scroll down for the English version  Codzienność przemija z wiatrem. Coraz więcej ostatnio „Pomyślę, o tym jutro”. (Żebym miała choć talię Vivien Leigh!). Do tego jeszcze konsekwentnie „Zrobię to jutro… ” I dobrze, jeśli w ogóle się uda. Skarżyć się nie będę – pewnie wszyscy tak mają. Do tego dorzuć jesień, deszcz, zimno,…

Czytaj dalej

Sałatka z jarmużem, pomarańczą, buraczkami i kozim serem.

  Scroll down for the English version „Wszystkie dzieci są pełne życia i w naturalny sposób poszukują radości, więc kiedy człowiek ma trochę energii i odnosi się do nich z dobrocią, w ciągu kilku minut zapominają o buncie czy złości. Rzecz jasna, deprymujące jest to, że świadomość, iż wystarczy potraktować je dobrocią, nie stanowi absolutnie…

Czytaj dalej

Chowder dyniowy z witlinkiem.

  Zaczynam podejrzewać, że zapadam w zimowy sen… To, w połączeniu z przeziębieniem, nie nastraja pozytywnie nawet ze świadomością nadchodzącego weekendu. Zanim więc zacznę ziać pesymizmem i marudzić jak zaspany, lub – o zgrozo! wyrwany z zimowego snu zwierz – życzę Wam udanych, pięknych i pełnych słońca dni. Chowder dyniowy z witlinkiem Składniki: 500 d…

Czytaj dalej

Łupacz w papilotach cukinii.

  Zarzut, że ryba pachnie rybą wydaje się co najmniej niesprawiedliwy. Bo niby, czym ma pachnieć??? A komu ona winna? I głosu nie ma. Głowy też – najczęściej. Moja babcia zawsze smażyła rybę z przekrojoną na pół cebulą na patelni jednocześnie. Żeby właśnie uniknąć tego rybiego posmaku – tłumaczyła mi, która ani ryb ani tym…

Czytaj dalej

Pieczone bakłażany z chermoulą, bulgurem i jogurtem.

– Co to za statki? – pyta cud-mąż na widok upieczonych bakłażanów ułożonych na blasze.  No i tak już zostało, że statki… Szczęśliwie, dał się przekonać. Nawet je polubił. Podobnie jak kalarepę lub raczej – kolendrę… W domu, w którym pełno kulinarnych tradycjonalistów cwqsqmi nqjprostsze warzywa i owoce mogą przybierać zaskakujące nazwy… Przepis pochodzi z…

Czytaj dalej

Pasta kanapkowa „melanzane alla parmigiana”.

  Okazuje się, że są nazwy (dotyczy to szczególnie warzyw i ziół), ekstremalnie trudne do zapamiętania, by nie uogólniać – dla cud-męża. By nie sięgać daleko – zgadlibyście, co kryje się pod niewinną nazwą kalarepa? Otóż – kolendra. Powstaje z tego powoli nasz mały, prywatny kod. Na bakłażany od jakiegoś czasu mówię – statki.  Kontekst…

Czytaj dalej

Fritaty z cukinią i bobem.

    W ciszy wieczoru słychać ćmy dobijające się do okien. Gorąc ustępuje dopiero ciemnościom nocy. Skrępowany wiatr nieśmiało krząta się po okolicy. Śliwę ogołocono z owoców. Współwinnych szukać należy także wśród ptactwa. Obierając kolejny kilogram śliwek na konfitury nie mogę się nadziwić, że nie ma w nich robaków, choć niepryskane, niczym innym, prócz dobrych…

Czytaj dalej

Serowa tarta z bobem.

  To jest chyba dokładnie ten moment lata, kiedy zdecydowanie zaczyna ono przyspieszać, nim przekaże pałeczkę jesieni. Wstaję z trybun. Chciałoby się krzyknąć – NIE! Zawołać – Po co tak gnasz? Nie wtargnę na bieżnię, próbując je dogonić, zatrzymać. Usiądę z boku, chłonąc podmuch, który po sobie zostawia. Wiem, u Was to prawdziwa fala gorąca,…

Czytaj dalej

Z bobem, o mój bobie!

    Uświadamiam sobie, że nigdy tego nie robię. Nie wypuszczam się myślami do czasów, gdy nie mieliśmy dzieci. Nie wiem, po co miałabym to robić. Pomijając fakt, że i pamięć już nie ta, a wartość terapeutyczna takich zabiegów niemal żadna i nikomu niepotrzebna. Za to kiedy dzieci wyjeżdżają, uświadamiam sobie, jak takie życie mogłoby…

Czytaj dalej