Smak wspomnień. Cynamonowa, kremowa kasza manna.

Moje wspomnienia z dzieciństwa są czarno-białe. Może dlatego, że wspomagają je tylko takież zdjęcia? Mieszkanie na szczycie 10 piętrowego wieżowca spowite było bielą. I kiedy wspominam niedzielne poranki pamiętam przede wszystkim głęboki talerz wypełniony po przegi białą jak śnieg kaszą manną. Sposobów na jej zjedzenie było tyle ile tych na Delicje czy Ptasie mleczko. Ja…

Czytaj dalej

Nie ścigać się z czasem. Śniadanie na niedzielę.

    Trzeba ledwie 6 minut. No dobrze – 8, żeby wcześniej zagotować wodę. Każda inna forma wymaga właściwie porównywalnego wysiłku czasowego. A jednak mam na nie czas tylko w weekendy. I tak było od zawsze, od początków mojego/naszego dorosłego życia. Jestem bardziej niż przekonana, że nie tylko my tak mamy. Śniadanie w weekendy? Większość…

Czytaj dalej

Dżem śliwkowy z mango

   Fajnie jest czasami wejść na drzewo, by strząsnąć z niego owoce. Zebrać je z koca, który pod nim leży, usiąść i pomyśleć, co by tu z nich wyczarować. Obrałam śliwki ze skórek zachwycając się ich słonecznym wnętrzem i połączyłam z równie słonecznym mango. Do tego sok z cytryny. Pychota.  Dżem śliwkowy z mango Składniki:…

Czytaj dalej

Pasta kanapkowa „melanzane alla parmigiana”

Okazuje się, że są nazwy (dotyczy to szczególnie warzyw i ziół), ekstremalnie trudne do zapamiętania, by nie uogólniać i nikogo nie skrzywdzić – dla cud-męża. By nie sięgać daleko – zgadlibyście, co kryje się pod niewinną nazwą kalarepa? Otóż – kolendra. Powstaje z tego powoli nasz mały, prywatny kod. Na bakłażany od jakiegoś czasu mówię…

Czytaj dalej

Bułki śniadaniowe z kokosową kruszonką

Kiedy wyjmuję z pieca drożdżowe wypieki niemal zawsze przypominają mi się moje pierwsze, oględnie mówiąc – nienajlepsze drożdżowe doświadczenia. Dzisiaj wiem, że trzeba do tego po prostu cierpliwości i doświadczenia. A potem moglibyśmy już działać z zamkniętymi oczyma. Te drożdżówki są wyjątkowe i to nie tylko ze względu na tę niesamowitą kruszonkę (mogą ze mną nie…

Czytaj dalej

Fritaty z cukinią i bobem.

    W ciszy wieczoru słychać ćmy dobijające się do okien. Gorąc ustępuje dopiero ciemnościom nocy. Skrępowany wiatr nieśmiało krząta się po okolicy. Śliwę ogołocono z owoców. Współwinnych szukać należy także wśród ptactwa. Obierając kolejny kilogram śliwek na konfitury nie mogę się nadziwić, że nie ma w nich robaków, choć niepryskane, niczym innym, prócz dobrych…

Czytaj dalej

Z bobem, o mój bobie!

    Uświadamiam sobie, że nigdy tego nie robię. Nie wypuszczam się myślami do czasów, gdy nie mieliśmy dzieci. Nie wiem, po co miałabym to robić. Pomijając fakt, że i pamięć już nie ta, a wartość terapeutyczna takich zabiegów niemal żadna i nikomu niepotrzebna. Za to kiedy dzieci wyjeżdżają, uświadamiam sobie, jak takie życie mogłoby…

Czytaj dalej

Cherry Almond Dutch Baby.

  Rozgardiasz. Niby normalna sprawa. Są w końcu rzeczy ważne i ważniejsze. Sprzątania nie zaliczyłabym do tych ostatnich. Jesteśmy gdzieś w połowie drogi między pakowaniem się, wstawianiem ostatniego prania, gromadzeniem starych podręczników i segregatorów z pracami przynoszonymi do domu w ilościach hurtowych, oglądaniem meczy i cudownym nieodrabianiem lekcji  (tak tak, u nas koniec roku dopiero…

Czytaj dalej

Racuchy z rabarbarem i tonką.

      W radiu anonsują szarość i zimno. Zupełnie jak u nas. Teraz już refleks, że zapowiadane w radiu  słońce nie dla nas świeci, raczej mnie nie opuszcza. Uśmiecham się, kiedy słyszę, że w Koszalinie, Szczecinie, Bydgoszczy będzie ładnie. Oznacza to piękne chwile dla rodziny i przyjaciół pozostawionych tam daleko. Rozmyślam sobie wtedy jak…

Czytaj dalej

Jajko z grillowanym ananasem.

     No i odezwały się nożyce… (o uderzeniu w stół przeczytasz tutaj…) Wróć. Kumpel cud-męża. Cytuję:« Co innego gdy żona idzie do sklepu kupić, na przykład, litr mleka. Wraca po 4 godzinach z: nowymi butami, nową torebką, trzema sukienkami, czterema bluzeczkami i bez mleka. I powinieneś się cieszyć, bo wszystko było po okazyjnych cenach. Właściwie…

Czytaj dalej