Tzatziki. Na dobry początek.

  Odtworzyć wakacyjne smaki raczej nie sposób. Przypomina to równie żałosne w skutkach próby dogonienia pędzącego czasu. Ale czy to oznacza, że nie można choć spróbować? Przybliżyć się do kontekstu, wyciągnąć rękę w stronę cienia, pożywić się niczym przystawką, złudzeniem, że może jednak się uda? Dzieciaki rozhulały się kulinarnie w tej naszej wymarzonej od lat…

Czytaj dalej

Tabbouleh z quinoa, brokułami i miętowym pesto.

    Lubię takie połączenia. Najczęściej z kaszą lub ryżem. Do tego warzywa, idealnie, jeśli – sezonowe i świeże zioła. Dużo ziaren i orzechów. Lekko, zdrowo. Zajadają się nawet dzieci. A i sałaty nie trzeba dodatkowo przygotowywać. Jako dodatek lub danie główne. Polecam gorąco!   Tabbouleh z quinoa, brokułami i miętowym pesto Składniki: 65 g…

Czytaj dalej

Przystawka, sałatka… na ostatki w sam raz.

  Pisanie postów a już szczególnie tych z wyprzedzeniem ma w sobie coś z pisania listów w butelce… Coś tam sobie wymyślasz, może nawet masz coś więcej do przekazania, piszesz i wysyłasz w świat. Nie bardzo wiesz, do kogo dotrą Twoje słowa, ani co z nimi zrobi, gdzie będzie on a gdzie ty. Czy kontekst…

Czytaj dalej

Im prościej, tym lepiej…

  Jest taka jedna kołysanka, którą uwielbiam.   „Przyszła pora kołysanek Przyszła pora utulanek Przyszła pora namawiania do spania, do spania… To jest pora dobrej nocy To jest pora ciepłych kocy To jest pora zasypiania, zasypiania… Kiedy kleją ci się oczy To już mówić nie ma o czym To już trzeba tylko spać Płynąć w…

Czytaj dalej

Pasta śledziowa z awokado i sałatka śledziowa z pomarańczą i kolendrą.

  – Rodzynki i śledzie? No jak tak można? Perły przed wieprze normalnie… Trzeba to przyznać otwarcie. W naszym domu śledzi się nie jada. W ogóle niemal. Wszelkie próbowanie ma sens, gdy przychodzą goście – istnieje mniej więcej gwarancja, że śledzie zostaną zjedzone.  Postanowiłam jednak spróbować smaków, które niejako mi się przyśniły. I cud- mąż…

Czytaj dalej

Pasta kanapkowa „melanzane alla parmigiana”.

  Okazuje się, że są nazwy (dotyczy to szczególnie warzyw i ziół), ekstremalnie trudne do zapamiętania, by nie uogólniać – dla cud-męża. By nie sięgać daleko – zgadlibyście, co kryje się pod niewinną nazwą kalarepa? Otóż – kolendra. Powstaje z tego powoli nasz mały, prywatny kod. Na bakłażany od jakiegoś czasu mówię – statki.  Kontekst…

Czytaj dalej

Cappuccino ze szparagów.

  Zupełnie straciłam głowę. Kilka dni wyrwanych z kalendarza codzienności i pogubiłam się kompletnie. Rano, po powrocie, nie mogłam się odnaleźć w kuchennym rytualne. Kot patrzył na moje rozpaczliwe zmagania z materią ze stoickim, czyli właściwym sobie spokojem. Pomyślałam, że najważniejsze jest, żeby dzieci dostały śniadania do szkoły; a resztę może się zdąży… Jeśli nie…

Czytaj dalej

Karnawałowe kreacje kulinarne 2014.

    Chwilowo bez karnawałowego nastroju. Powrót do domu jeszcze nigdy nie był taki trudny. Konieczność odnalezienia się w kontekście codzienności po tylu niezwyczajnych przeżyciach była/jest niemal bolesna. Staram się znaleźć odpowiedź – dlaczego. I chyba ją znalazłam. Do mniej lub bliżej określonych metafizycznych dolegliwości dołączyły inne. Poranny pociąg zlikwidowany, a  powrotny zatrzymuje się w…

Czytaj dalej

Pizza z cytrynami w oliwie.

  Przygotowanie cytryn w oliwie wymaga czasu – przyznaję. I cierpliwości i silnej woli… wszystko to warto poświęcić dla tego smaku. Pamiętam, że kiedy tylko przeczytałam o tym przepisie w „Kuchni pachnącej bazylią” Tessy Capponi zamarzyła mi się pieczona na kamieniu pizza z białym sosem, pachnąca pesto i koniecznie z ich właśnie udziałem… Teraz, kiedy…

Czytaj dalej

Panzerotti.

  Pamiętam jak wtedy, kiedy je przygotowywalam było gorąco… i jak bardzo się nie chciało a jednak ochota i głód były większe… Wspomnienie włoskich calzone, których smak wraca do nas do dziś. Panzerotti to takie małe calzone albo inaczej jeszcze – empanadas, knysze, samosy czy wreszcie borek. Lubicie?   Idealne w strukturze i smaku ciasto,…

Czytaj dalej