Gazpacho. Takie jak lubię.

Wieczory, kiedy można zaprosić gości prosto do ogrodu są naprawdę wyjątkowe. I czy będą to przyjaciele, którzy akurat przejeżdżali rowerami w okolicy, najbliżsi sąsiedzi czy rodzina, której nie widziało się kilka dobrych lat – te chwile smakują szczególnie. Nawet jeśli rozglądam się nerwowo obserwując winorośl, która w tym roku zaszalała (najwyraźniej ogród to zbyt mała…

Czytaj dalej

Książki czerwca

Czytelniczo – miesiąc perełka. Książki ulubionych autorów, ciekawe odkrycia, wyczekiwane premiery i fascynujące fakty. Miałam trochę więcej czasu na czytanie przykuta do łóżka z powodu problemów z plecami. I w taki oto sposób, tymczasowo – jazdę na rowerze zastąpiła mi lektura książki Jak rowery mogą uratować świat. Dobre i to. Ale za to jakie fascynujące!…

Czytaj dalej

Wakacyjna kuchnia 1

Właśnie sobie wymyśliłam taki mały cykl na czas wakacji. Kiedy jemy prościej, bo czasu szkoda albo za gorąco, by godzinami tkwić w kuchni, albo też – wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni… Dla mnie taka wakacyjna kuchnia w sposób absolutnie bezwzględny jest też kuchnią bezmięsną, za to pełną świeżyzny z ogrodu i zieleninki. Zainteresowani? Na…

Czytaj dalej

Vichyssoise. Trochę inny chłodnik ;-)

Zawsze chciałam go zrobić. Niepokoiła mnie jego lekko świszcząca, a przez to swojska 😉 nazwa. Potem – także fakt, że można spożywać ją na zimno. (Wychodzi ze mnie kuchenna tradycjonalistka). Aż w końcu – na niedzielnym targu moją uwagę przykuły młode pory. Pomyślałam – trudno – jeśli nikomu nie posmakuje, to najwyżej sama zjem. Powinna…

Czytaj dalej

Chlebki pita.

Przypominają mi się wczesne lata blogowania, kiedy upierałam się, żeby publikować regularnie i zasypiałam w trakcie pisania posta gdzieś w okolicach północy. Budziłam się nad klawiaturą, kończyłam publikację i szłam spać z poczuciem dobrze wykonanego obowiązku. To były czasy! Dziś mam znacznie większą potrzebę wysypiania się i nie siedzę do późna, bo wiem doskonale, jaką…

Czytaj dalej

Placuszki z ricotty

W ogrodowej stołówce rwetes. Dwa stoliki wciąż zajęte. Nie przyjmujemy wcześniejszych rezerwacji, bo chętnych przybywa. Sikorki, kosy, rudziki, wróble, zięby, sójki, sroki, gołębie i jeden zaprzyjaźniony młodziutki dzięcioł (choć, sądząc z zachowania – raczej dudek). Czeremcha rozpostarła gościnnie ramiona, wystroiła się na tę okoliczność cudnymi jagodami. Wszyscy szczęśliwi – i mam nadzieję – najedzeni do…

Czytaj dalej

Drożdżówki z truskawkami i budyniem

Drożdżówki regularnie lądują na naszym stole. Wciąż nie mogę się nadziwić, że potrafię je piec. Pamiętam bowiem moje drożdżowe początki. Dziś się z nich, i z siebie także, śmieję – choć wiem, jak smakuje taka porażka. W ogóle! Jedliście kiedyś takie bułeczki, którymi można było, zaraz po wyjęciu z piekarnika, rzucać o ścianę? Niewielu chętnych…

Czytaj dalej

Burgery z łososia

Nie dość, że w końcu jednak trzeba było pożegnać się z majem, to jeszcze ten czerwiec anonsuje, że dnia znowu zacznie ubywać. Jakże ja zazdroszę dzieciakom tej nieświadomości, że wakacje to już w sumie czas, gdy ten piękny czas jest krótszy z każdym dniem w sensie dosłownym. I choć człowiek nie musi już od dawna…

Czytaj dalej

Książki maja

„Świat chce widzieć uśmiechniętego, promieniejącego sukcesem człowieka, bo stojąc za nim, wydaje się sobie najpiękniejszy; człowieka który nigdy ani na moment nie stracił nadziei i którego gorycz nie tknęła nawet małym palcem. To o nim chce słyszeć świat, o zwycięzcy, który pokonał wszystkie przeszkody na swojej drodze, o gospodyni domowej, która schudła sześćdziesiąt kilogramów, o…

Czytaj dalej

Strozzapreti z pysznym ragù

Mam trochę kłopot z tym przepisem. Bo zawiera mięso. A ja naprawdę staram się nie jeść mięsa. I chwalę sobie. Ale też – dzielę domostwo z facetami, którzy tak nie potrafią. I to dla nich muszę umieć gotować także takie potrawy. Pojawiają się tu rzadko, bo wymyśliłam sobie, że publikując wegetariańskie przepisy wspieram ideę, konsekwentnie…

Czytaj dalej