Ryba w warzywach

W hałaśliwym zgiełku miasta głos chcą zabrać wszyscy. By ich dostrzeżono, usłyszano, wreszcie – by wyegzekwować  pierwszeństwo. Praktycznie nie używam klaksonu. Nie mam dzwonka przy rowerze. Nie lubię butów na obcasach, które wołają o uwagę rytmiczną melodią na dwa. Bo przecież zawsze można spokojniej, ciszej, bardziej cierpliwie. Ta kobieta, która zagapiła się w lusterku, malując…

Czytaj dalej

Rouleaux de printemps, spring rolls, lub po prostu wiosenne ruloniki

Wybiegłam z domu próbując dogonić zgubione minuty. Tuż za progiem wiosna złapała mnie za rękę. Chciała się pochwalić. W naturze znów modna jest zieleń. I wszystkie inne kolory. Nikt nie poczuje się pokrzywdzony. Ani forsycja, ani wiśnia, ani bratki. Wszystkie są na czasie. Rozkwitają w oczach, oszałamiają witalnością. Stanęłam pod naszą śliwą. Ciepło zastygło w…

Czytaj dalej

Delikatne kotleciki warzywne

Wydaje się, że wpis o kotletach, nawet jeśli tak naprawdę chodzi o delikatne kotleciki warzywne, powinien być mocno osadzony w realiach. Istotnie, specyfika tematu mi ciąży. Tak bardzo, że podcina skrzydła myślom. Spróbuję jednak oderwać się choć trochę od ziemi. Był taki chłopak z gitarą. To od niego usłyszałam o graniu do kotleta. Natura obdarzyła…

Czytaj dalej

Gofry z ziemniaków

Zatrzymać się nagle w drodze. Zapomnieć o celu podróży. Zawiesić w próżni wszystko oprócz tej jednej chwili. Przeżyć ją. Powrócić. Odmienionym lub choćby tylko – bardziej uśmiechniętym. Bogatszym o tę jedną chwilę. Po prostu mieć gest, roztrwonić kilkanaście cennych minut z napiętego grafiku dnia. Z nonszalancją, która uderzy do głowy, odbierając głos podszeptom zdrowego rozsądku….

Czytaj dalej

Nie zasypiaj gruszek w popiele…

Finezja to ta skromniejsza siostra kokieterii. Kusi – ale w zupełnie innym stylu. Efekty także chyba nieporównywalne. Lubię j za prostotę, połączoną dodatkowo z wyrafinowaniem więzami trudnymi do opisania i wyjaśnienia. Jest taka namacalna a jednocześnie nieuchwytna. Uzdolniona. Potrafi łączyć przeciwieństwa nie tracąc nic ze swej natury. Maluje twarze uwielbieniem, ruchom nadaje gracji a gdy…

Czytaj dalej

Słowo się rzekło…

W domku pochylonym w stronę zbocza tak bardzo, że potrzeba było całego dnia, by zapomnieć o zawrotach głowy, naszła mnie ochota na placki ziemniaczane. Odsunięta na dalszy plan, czekała na odpowiedni moment, by o sobie przypomnieć. Nie patyczkowała się. Natarczywa i stanowcza. Poddałam się. Te placki nie zauroczyły jednak mojego cudownego męża. Może dlatego, że…

Czytaj dalej

Raz kozie śmierć

Może i pośpiech bywa złym doradcą ale w moim przypadku to tezż bardzo wymagający kompan. Wszechobecny, przypominający o sobie na każdym kroku. Trochę już się przyzwyczaiłam, zresztą nie ja jedna z pewnością. Ale są takie chwile, gdy wywiera zbyt dużą presję. Przypominam sobie niedawno organizowane przeze mnie spotkanie w gronie przyjaciół. Menu przemyślane, zakupy zrobione….

Czytaj dalej

A po niedzieli…

…której jak wiadomo indyk nie dożył, nadchodzi kolejny dzień reszty naszego życia. Nie jest wcale gorszy, tylko dlatego, że to poniedziałek. Wolę tak właśnie o nim mysleć. Z opuchniętymi jeszcze od zbyt krótkiego snu powiekami poruszam się niepewnie w ciemnej rutynie poranka. Obserwując moje ruchy, odbijające się w szybie okien, mam wrażenie, że ktoś puszcza…

Czytaj dalej