Tarta normandzka z jabłkami – obiecany ciąg dalszy.

Słowo się rzekło. Przyznać jednak muszę, że daleko odbiegłam od oryginału, jakim był przepis na tartę normandzką z jabłkami. Po raz pierwszy zrobiłam ją dokładnie zgodnie z tradycją, dodając migdały. Nie pasowały mi tam, dominowały za bardzo, a przecież to tarta z jabłkami! Wiedziałam też, że zmniejszenie ich ilości nie poprawi jej smaku w moim…

Czytaj dalej

Rombosse. Metafizyka i antracytowe lampasy.

Wspiął się na palce. Zupełnie jak mały chłopiec sięgający z wysiłkiem najwyższej półki. Walizki spakowane, dom opustoszały, opuszczony prawie ostatecznie. Jeszcze tylko łazienka. Jeszcze tylko sprawdzić, czy wszystko zostało zabrane. Żeby nie zostawić nic, prócz wspomnień i pustych ścian, które cierpliwie przechowywać będą hałas dziecięcych śmiechów i głośnych zabaw. Aby niczego nie zapomnieć z tego,…

Czytaj dalej

Kisiel z dyni

   a może raczej … budyń, zważywszy na zawartość mleka. Powiem szczerze, sam przepis bardzo mnie na początku zaintrygował. Podczas gotowania nabrałam nieco sceptycyzmu, który jednak szybko zniknął. Wystarczyła jedna łyżeczka. Spróbowałam i uśmiechnęłam się do siebie. A jednak. To jest po prostu pyszne. Przepis pochodzi z książki Elżbiety Kensy „Kuchnia Podkarpacia”. Mój kisiel podałam  karmelowymi chrupkami z…

Czytaj dalej

Jabłecznik Billa Grangera i inne pomysły na jabłka

Przyśniły mi się jabłka. Te najprawdziwsze, najsmaczniejsze, polskie. Ich aromat to kolejne wspomnienie dzieciństwa. Z czasów gdy jabłko nie miało tak wielu konkurentów. Zazwyczaj nie szukam wytłumaczenia naszych snów. Tym razem pomyślałam, że to po prostu tęsknota. Za ich zapachem. I Smakiem. Poniżej znajdziecie kilka pomysłów na jabłka. I to dopiero początek, bo na realizację…

Czytaj dalej

Marząc o flaucie. Wiatraczki ze śliwkami i marcepanem.

Dawno mnie to nie spotkało. By z nadmiaru zdarzeń do przemyślenia i opisania, nie móc zdecydować się na jedno konkretne. Wspomnienia minionego weekendu wciąż jeszcze tlą się intensywnością wrażeń. Przez moment poczułam się jak wiatraczek, który gnany silnym podmuchem nie potrafi się zatrzymać. Dopóki powietrze wokół nie przestanie wirować w obłędzie czasu. Kręcę się tak…

Czytaj dalej

Julia Child. Moje życie we Francji. Kwiaty cukinii w malinowym cieście piwnym.

Chwile spędzone na lekturze tej książki były fascynujące. Leży przede mną „Moje życie we Francji” Julii Child, przeczytane już niestety, przekartkowane na wiele sposobów, intrygujące i inspirujące dzieło. Pozwaliło mi ono zupełnie inaczej spojrzeć na życie Julii Child. Inaczej niż zaprezentowali to twórcy filmu „Julie et Julia”. Prawdziwa Julia, której wyraźna postać i wyjątkowy charakter…

Czytaj dalej

Na uparte upały – truskawkowa fantazja z winem (Soupe de fraises au vin)

Upał się uparł Zajęty wiatr czyta poezje Jeszcze kusi lawenda Ze smutkiem kaliny przekwitają Kupiłam dziś truskawki Coraz mniejsze, coraz mniej ich Płonęły rumieńcem onieśmielone Pachniały słodyczą, którą tak lubisz Dla Ciebie… Truskawkowa fantazja z winem (Soupe de fraises au vin) Składniki : 250 ml czerwonego wina wytrawnego 25 g cukru 1 kawałek kory cynamonowej…

Czytaj dalej

Clafoutis kokosowe z czereśniami, z wizytą u Pierre’a Hermé

Dziś deser z czereśniami. Przywiezionymi z Paryża. Uśmiechały się do nas na straganie na Montmartre, nieopodal miejsca gdzie podobno powstała piosenka „Le temps de cerises”. Nie mogłyśmy sobie też odmówić wizyty u Pierre’a Hermé (72 Rue Bonaparte) i zakupu najbardziej subtelnych i delikatnych makaroników jakie jadłam kiedykolwiek. Najbardziej urzekły mnie te o smaku truskawki i…

Czytaj dalej

Jabłka miłości

Słońce onieśmiela mnie swoją hojnością. Wolę schować się w cieniu, w odległych zakątkach domu, które zostawia sobie na później. W powietrzu czuć swobodę. Czas zaczyna powoli zwalniać, z każdym dniem, coraz mniej trzeba, coraz więcej można. Nagie ramiona, gołe stopy, myśli nieuczesane. Kolory i światło szumią mi w głowie. Oszołomiły i zawładnęły moją wyobraźnią. Brakuje…

Czytaj dalej

Marcepanowe tiramisu. Bez jajek.

Jeszcze zatrzymał się na progu. Tuż za nim, niczym cień, zapach trawy, którą właśnie skosił. Intensywny i namacalny. Zapraszający. Mógłby jeszcze chwilę tam pozostać. Z każdym oddechem chłonąć radość z wykonanej pracy. Zmęczenie i głód, świadkowie całego zdarzenia, zasugerowali mu powrót. Na granicy dwóch światów czekała go niespodzianka. Pomyślał wówczas: to mój dom, tu chcę wracać zawsze. Pracowita sobota. Niezliczone prace…

Czytaj dalej