Nie zasypiaj gruszek w popiele…

Finezja to ta skromniejsza siostra kokieterii. Kusi – ale w zupełnie innym stylu. Efekty także chyba nieporównywalne. Lubię j za prostotę, połączoną dodatkowo z wyrafinowaniem więzami trudnymi do opisania i wyjaśnienia. Jest taka namacalna a jednocześnie nieuchwytna. Uzdolniona. Potrafi łączyć przeciwieństwa nie tracąc nic ze swej natury. Maluje twarze uwielbieniem, ruchom nadaje gracji a gdy…

Czytaj dalej

Uśmiech słońca

Ktoś zapomniał wyłączyć światło księżyca. Nikt też nie był w stanie wstać, by to zmienić. Przynajmniej – ja nie byłam. Uwielbiam pełnię. Doskonałość formy przerastającą cudy świata prostotą, blaskiem i tchnieniem nieskończoności. Jej światło zaraża mnie niepokojem, który jest źródłem wszelkiej kreacji – słów, myśli i czynów. Nie mogę wtedy spać, wciąż piszę, wymyślam, łączę,…

Czytaj dalej

Podróż sentymentalna

Wszędobylska plucha mąci mi w głowie. Trudno się skupić, tyle spraw do załatwienia, rzeczy do zrobienia a człowiek zgubiony. W takiej sytuacji nawet wpis o zupie czosnkowej wydaje się przerastać moje możliwości.Przepis znalazłam w mojej ulubionej książce o kuchni greckiej. Samą Grecję zresztą darzę szczególnym uwielbieniem, pomieszanym z wieczną tęsknotą. Rozpaczliwie potrzebowałam czegoś z Tamtych…

Czytaj dalej

W międzyczasie wspomnień

Pewnie powiecie, że mam problem… Nie wybiło południe a ja piję białe wino. Spieszę sprostować – moim problemem jest słabość do jedzenia. A właśnie przygotowałam croûte au fromage, którego skonsumowanie wymaga absolutnie otwarcia butelki białego wina. Potrzebujemy bowiem najpierw odrobiny do przygotowania samego dania, później niezbędnego akompaniamentu.Podano nam croûte au fromage w miejscowym barze na…

Czytaj dalej

Słowo się rzekło…

W domku pochylonym w stronę zbocza tak bardzo, że potrzeba było całego dnia, by zapomnieć o zawrotach głowy, naszła mnie ochota na placki ziemniaczane. Odsunięta na dalszy plan, czekała na odpowiedni moment, by o sobie przypomnieć. Nie patyczkowała się. Natarczywa i stanowcza. Poddałam się. Te placki nie zauroczyły jednak mojego cudownego męża. Może dlatego, że…

Czytaj dalej

Czekoladowy Weekend cd. Torta tenerina

Drugą a właściwie trzecią moją propozycją w ramach Czekoladowego Weekendu jest Torta tenerina.Nasze dzieci uwielbiają to ciasto. Ja również, także z innych niż smakowe wględów. Absolutnym jego atutem jest fakt, że można je przygotować i upiec w ciągu 30 minut. Nie brudząc przy tym wielu naczyń. Gdy przychodzi nagła ochota na coś czekoladowego, a uwierzcie…

Czytaj dalej

Raz kozie śmierć

Może i pośpiech bywa złym doradcą ale w moim przypadku to tezż bardzo wymagający kompan. Wszechobecny, przypominający o sobie na każdym kroku. Trochę już się przyzwyczaiłam, zresztą nie ja jedna z pewnością. Ale są takie chwile, gdy wywiera zbyt dużą presję. Przypominam sobie niedawno organizowane przeze mnie spotkanie w gronie przyjaciół. Menu przemyślane, zakupy zrobione….

Czytaj dalej

Zima i spółka

Cóż za brak subtelności ! Ta zima jest naprawdę agresywna. Uwaga! Lawina utyskiwań przed Wami. Wścibska, apodyktyczna, zimna do szpiku kości, uparta i bardzo kochliwa. Wciąż wdaje się w romanse ze śniegiem a pogłoski o szybkim zerwaniu rzuca na wiatr. To zresztą też jej wspólnik. Kiedy indziej znowu myśli, że do twarzy jej w szarościach….

Czytaj dalej

A po niedzieli…

…której jak wiadomo indyk nie dożył, nadchodzi kolejny dzień reszty naszego życia. Nie jest wcale gorszy, tylko dlatego, że to poniedziałek. Wolę tak właśnie o nim mysleć. Z opuchniętymi jeszcze od zbyt krótkiego snu powiekami poruszam się niepewnie w ciemnej rutynie poranka. Obserwując moje ruchy, odbijające się w szybie okien, mam wrażenie, że ktoś puszcza…

Czytaj dalej

Niedziela

Jak to tak? Niedziela bez ciasta? Być nie może… Zgodnie z ideą niedzieli – nie napracujecie się przy nim wcale. Jest szybkie, pyszne, zawsze się udaje. Ciasto z żurawiną Składniki: 125 g mrożonej żurawiny, spokojnie można zwiększyć tę ilość do 200 g, tym razem zaryzykowalam 300g i wyszło bardzo pyszne, jesli się lubi takie konkretne…

Czytaj dalej