Przyjęcie urodzinowe
Huragan szalał. W to niedzielne popołudnie nikt o zdrowych zmysłach nie wychodził z domu. Samochody tańczyły po ulicach, ustawiając się w kolejkach do kontredansa przy wjazdach na autostradę. Wiatr w szale radości obwieszczał przybycie kolejnych gości. A my byliśmy (tu przyzwoitość każe dodać – jak zwykle) spóźnieni. Lub może ściślej – niezwykle bardziej spóźnieni. Przyjęcie…
Bardzo leniwe popołudnie
Rano obudziła mnie myśl, że nic nie muszę. Radosny rozdźwięk pomiędzy możliwością a koniecznością postawił mnie na nogi. Wykonywanie nieplanowanych czynności rzeczywiście przychodzi nam łatwiej. Cudowna świadomość braku konkretnych planów i obowiązków do spełnienia mile łaskocze chęci, i wbrew pozorom pobudza do działania. Perspektywa wolnoprzepływających przez palce chwil zachęciła mnie do rozrzutności. Zaparzę sobie herbatę,…
Różowe fantazje trzy
Mój synek pierwszy zapytany kiedyś o ulubione miejsce mamy w domu odpowiedział – kuchnia. Pomyślałam, że skoro spędzam w niej tak wiele czasu, czemu nie zaprosić do niej dzieci? Nasze pociechy chętnie i zgodnie (!!!) podchwyciły temat. Na początek zatem – malinowa fantazja. Deser szybki i prosty w wykonaniu, w dodatku można się przy tym…
Smutek mimozy
Biegając gdzieś między winem a serami zgubiłam się pośród kwiatów. Od razu przykuła mój wzrok, zadziałał jej naturalny magnetyzm. Do tej pory znałam je tylko z piosenki. Wtedy tam, pośród sklepowych półek i pośpiechu głodnych ludzi, objawiły mi się w swej dyskretnej delikatności. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie. Choć pomyślałam o stojących z jadalni…
Oddam w dobre ręce…
Pamiętacie tajemniczy flakonik „Wypij mnie” z „Alicji w krainie czarów” ? Mam dla Was kilka słoiczków zakwasu hodowanego pieczołowicie według instrukcji z Weekendowej Piekarnii po godzinach Oferta ważna do wyczerpania zapasu, na terenie Brukseli. Jeśli jesteście zainteresowani, proszę o kontakt. Aby Was zachęcić – prosty w realizacji przepis na najlepszy razowiec jaki jadłam i jednocześnie…
Nie zasypiaj gruszek w popiele…
Finezja to ta skromniejsza siostra kokieterii. Kusi – ale w zupełnie innym stylu. Efekty także chyba nieporównywalne. Lubię j za prostotę, połączoną dodatkowo z wyrafinowaniem więzami trudnymi do opisania i wyjaśnienia. Jest taka namacalna a jednocześnie nieuchwytna. Uzdolniona. Potrafi łączyć przeciwieństwa nie tracąc nic ze swej natury. Maluje twarze uwielbieniem, ruchom nadaje gracji a gdy…
Uśmiech słońca
Ktoś zapomniał wyłączyć światło księżyca. Nikt też nie był w stanie wstać, by to zmienić. Przynajmniej – ja nie byłam. Uwielbiam pełnię. Doskonałość formy przerastającą cudy świata prostotą, blaskiem i tchnieniem nieskończoności. Jej światło zaraża mnie niepokojem, który jest źródłem wszelkiej kreacji – słów, myśli i czynów. Nie mogę wtedy spać, wciąż piszę, wymyślam, łączę,…
Antidotum na niepogodę
Wycofuję się powoli. Skrywam w bezpiecznym schronieniu wspomnień, dekorowanym nostalgią. Kiedy myślę o Zielonym Wzgórzu, naszym pierwszym, własnym, wspólnym miejscu na ziemi, pamiętam przede wszystkim słońce zerkające zza wzgórza do naszych okien. Rano budziło naszą córeczkę, chwilę później upewniało się, że i my wstajemy, by się nią zająć, rozsiadało się w salonie, aby w końcu…
Podróż sentymentalna
Wszędobylska plucha mąci mi w głowie. Trudno się skupić, tyle spraw do załatwienia, rzeczy do zrobienia a człowiek zgubiony. W takiej sytuacji nawet wpis o zupie czosnkowej wydaje się przerastać moje możliwości.Przepis znalazłam w mojej ulubionej książce o kuchni greckiej. Samą Grecję zresztą darzę szczególnym uwielbieniem, pomieszanym z wieczną tęsknotą. Rozpaczliwie potrzebowałam czegoś z Tamtych…
W międzyczasie wspomnień
Pewnie powiecie, że mam problem… Nie wybiło południe a ja piję białe wino. Spieszę sprostować – moim problemem jest słabość do jedzenia. A właśnie przygotowałam croûte au fromage, którego skonsumowanie wymaga absolutnie otwarcia butelki białego wina. Potrzebujemy bowiem najpierw odrobiny do przygotowania samego dania, później niezbędnego akompaniamentu.Podano nam croûte au fromage w miejscowym barze na…
