Mini babeczki czekoladowo-piernikowe.

  Ta kwestia pojawia się zawsze mniej więcej w okolicach początku września. Jeszcze nie na ostrzu noża, ale już wystarczająco głośno i dobitnie. – Mamo, kiedy wreszcie pieczemy pierniki? Mniej więcej w tym samym czasie córce pierwszej pachnie już śniegiem tuż przy wejściu do naszego domu. I tak temat pierników zaczyna powracać w coraz krótszych…

Czytaj dalej

Krajanka żurawinowa.

    Już za chwilę ciąg dalszy… Zapraszam.         Ciąg dalszy…   Nie ma „w żółtych płomieniach liści”…  Jest jesień. Po prostu jesień. Szarością przelewająca się przez okna, za oknami, intensywna i boleśnie skuteczna. Wyziębiająca. I czas taki pomiędzy. Pośredni. Już po 1 listopada a przed 6 grudnia i tym, co po…

Czytaj dalej

Smoothies z buraczkami, gruszką i mrożonymi malinami.

  Pamiętam jak pewnego razu babcia zarządziła: – Pijemy soki! W czasach, gdy pijało się głównie kompoty i od święta oranżadę w woreczku, to było odważne posunięcie. Babcia przygotowywała nam soki w sokowirówce, była to głównie marchewka z jabłkiem (Dlaczego nie może być z samym tylko jabłkiem – pytałam zawsze) aż sokowirówka i tak już…

Czytaj dalej

Chouquettes.

Mały chłopiec powrócił. Cały i zdrów. Jakby nie-swój. Do jutra mu przejdzie. Zmieniony przez wydarzenia, których świadkami nie byliśmy. I przez to taki inny. Opowiadał jak zwykle niewiele. Pytał o mecz, bo nie dane mu było go zobaczyć. Przeżywał, że minęło go takie wydarzenie.   Kot zaginął. Nie ma go już trzeci dzień. Mam złe przeczucia.  …

Czytaj dalej

Jabłka zapiekane pod ciastem francuskim.

  Sobota ściele się u naszych stóp. Choć wydaje się, że noc jeszcze drepcze tu i ówdzie.  Śniadamy, tacy zaplątani jeszcze w sen, zaspani, w kapciach i w górze od piżamy. Obowiązek pracy. Przywilej odpoczynku. Radość bycia razem. Wspólne dzielenie poranka, jak jabłka krojonego na ćwiartki. Smakowanie. Mlaskanie. Wzdychanie. Człapanie. U siebie. Ze sobą. Dobrze….

Czytaj dalej

Ekspresowe gofry z ciasta francuskiego.

  Myślałam już, że w kwestii gofrów, mam swoje typy mniej więcej ustalone. Wielu z Was próbowało klasycznych gofrów z Brukseli  receptury Thomasa de Geest czy wybornych gofrów cynamonowych i zapewne przyznacie mi rację – są naprawdę wyjątkowe. Aż tu znajduję pomysł genialnie prosty i niezwykle szybki w realizacji. W dodatku – na gofry wypełnione…

Czytaj dalej

Montécaos.

  Słońce przetarło oczy. Niebo bez cienia chmur. Chłód poranka wędruje mi po karku. Wsiadam do samochodu. (Powinnam pojechać rowerem). Zrobię zakupy. Po drodze układam w głowie kolejny wpis. Na parkingu brakuje miejsc. W sklepie ucinam sobie pogawędkę ze starszym panem. Będziemy się tak mijać między regałami jeszcze kilka razy, by w końcu życzyć sobie miłego dnia przy kasie….

Czytaj dalej

Deser śliwkowy.

  Im bardziej jesień, tym bardziej ja uciekam. Jakoś nie mogę przestać marznąć, a przecież wcale nie jest tak zimno. I ogrzewanie wciąż jeszcze na wakacjach. Chyba się jeszcze nie przestawiłam.   Kiedy dopada mnie jesień i wypuścić ze swych objęć nie chce i nikt nie wie, czy i kiedy… schodzę do kuchni. Poświęcenie kilku…

Czytaj dalej

Placki z dyni i batatów

Nowy dzień. Jak naleśnik rozlany na patelni. Niby rutyna. Tuż obok stos już usmażonych, których wciąż przybywa. Jak wyrwanych kartek z kalendarza. A jednak nigdy nie wiadomo, czy wyjdzie i jak się to skończy. Skupienie, prezyzja, dobre przygotowanie, pomagają. Ale ta szczypta nieprzewidywalności, jak sól. W odrobinie – wzmacnia słodycz, w nadmiarze psuje wszystko nieodwracalnie.    …

Czytaj dalej

Zamknij oczy, otwórz buzię…

  – Zamknij oczy, otwórz buzię – mówię do synka pierwszego. On jeden z całej trójki najodważniej podchodzi do podobnych eksperymentów mamy. Choć zawsze z wielką niepewnością.   Lubię wpatrywać się w jego twarz w takiej chwili, gdy już za oka mgnienie wszystko stanie się jasne. Smak ropłynie się w ustach, kubki smakowe zarejestrują nowość a…

Czytaj dalej